27 stycznia 2005, 22:30:58
Nic nie wiemy, ale będziemy głosować
Dziś miałem okazję być na sesji Rady Miasta. A dokładniej części tej rady: Komisji Oświaty. Na sesji miały się ważyć losy kilku przedszkoli, jednak to, co się tam działo po prostu nie mieści mi się w głowie.
Jedynym argumentem, którego się trzymali zwolennicy likwidacji były oszczędności. Tylko nikt nie za bardzo potrafił powiedzieć na co te oszczędności. Ot po prostu - ciułamy do woreczka. Wszelkie inne argumenty za likwidacją były bardzo szybko wytrącane przez radnych przeciwnych likwidacji (lub podchodzących do niej sceptycznie) oraz przez rodziców dzieci uczęszczających do tych przedszkoli.
Skarga dwójki lokatorów, o której pisałem niżej, a która urosła do "kilkudziesięciu podpisów pod petycją" i miała być zapewne czarnym koniem w dyskusji okazała się zaledwie ośmioma podpisami i w zestawieniu z naszą listą 80 podpisów odeszła w zapomnienie.
Niestety, mimo ogromnych luk w materiałach dostarczonych na sesję, radni przegłosowali projekt. Zaledwie jednym głosem (za - 4, przeciw - 3, wstrzymało się - 3). Przy czym jeden z głosów "ZA" był "na złość koleżance". Pomijam już fakt, że niektórzy radni przyszli na sesję pobawić się tymi fajnymi nowymi pilotami do głosowania, bo w dyskusji ogólnej ani razu nie zabrali głosu.
I tak to się proszę Państwa odbywa. Chyba zostanę politykiem - 3 godziny przepychanek i potyczek słownych, a pieniążki płyną...
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz lub umieścić trackback ze swojej strony.
Nie możemy Edycie, więc dowalmy dzieciakom. :( Następny wpis:
Od przybytku...
