Nieruchomości - kupno, sprzedaż, wynajem. Citymark

yano78@jabber.org

01 marca 2005, 03:26:45

"Z cyklu 'Zadzwoniłem do...': Błękitna linia"

Zdarzyło się tak, że w ferworze walki z nadmiarem papierzysk na biurku ich los podzielił także niedawny rachunek za usługi telekomunikacyjne. Ponieważ kilka dni temo na sekretarce nagrała się pani, informująca, że jeszcze nie wpłynęły pieniążki (a jakże, bo nie zapłaciłem) więc trzeba było się dowiedzieć o wysokości wymaganej opłaty, coby nagle się nie okazało, że telefon zmienił się w jednokierunkowy.

W tym celu zadzwoniłem wczoraj na Błękitną Linię (nie mylić z Niebieską). Już na samym początku ogarnęło mnie lekkie zdziwienie, gdy zamiast spodziewanych 15 minut czekania na operatora po zaledwie kilkunastu sekundach zgłosiła się pani operator pytając mnie w czym może pomóc. Przeszedłem od razu do rzeczy i powiediałem, że zjadłem rachunek, choć nieopłacony był jeszcze, a ja już nie pamiętam kwoty. Podałem potrzebne dane (znowu zdziwienie - nie chcieli numeru klienta z faktury!) po czym zastrzegłem, że telefon jest na żonę, ale ja jestem pełnomocnikiem.

Ponieważ weryfikacja hasła, które założyła moja żona i którego za cholerę zapamiętać nie mogę (tylko czemu pamiętam -dziesiąt haseł do komputerów w firmie?!) się nie powiodła, pani powiedziała, że zada kilka pytań, żeby sprawdzić, czy ja to ja a nie ktoś inny. Oczywiście na wszystkie pytania odpowiedziałem prawidłowo (niestety nic nie wygrałem) i otrzymałem możliwość usłyszenia kwoty jaką jestem winien. Pani grzecznie poinformowała o wszelkich zaległościach, do kiedy były płatne, gdzie można przesłac fax z potwierdzeniem itp. itd. Czyli inaczej dostałem to, po co zadzwoniłem, a nawet jeszcze więcej.

Ale "najgorsze" jest to, że ta pani była... MIŁA! I to mną najbardziej wstrząsnęło. Nawet żona się mnie potem pytała, gdzie ja się dodzwoniłem, bo było słychać, że się uśmiecham, a nie krzyczę.

I tak sobię teraz myślę, że świat się chyba jednak naprawdę kończy. Pozwolę sobie tu zacytować i rozwinąć pewną myśl, którą podpatrzyłem na pl.regionalne.poznan:

"...wszystko się popieprzyło, biały jest najlepszym raperem, czarny najlepszym golfistą, a Niemcy nie chcą iść na wojnę

a na Błękitnej Linii pracują miłe panie i można tam coś załatwić w czasie krótszym niż zagotowanie się wody na herbatę.


Ostatni odwiedzający:

Komentarze do notki "Z cyklu 'Zadzwoniłem do...': Błękitna linia"

  1. Ludwik powiedział(a):

    One zawsze są miłe. Ale to tylko pozór żeby ukratkiem wbić ci nuż w plecy ;>

  2. Yano powiedział(a):

    A _nuż_ się coś zaczęło zmieniać na lepsze, i n_O_ża już wbijać nie będą? ;)
    Może kobieta właśnie zaczęła pracę i dlatego była taka miła, a następny klient już zostanie spuszczony po brzytwie? Nie wiem. Byłem zszokowany szybkim i miłym załatwieniem sprawy na BL i musiałem się wygadać ;)

  3. Ludwik powiedział(a):

    http://www.ludwik.trammer.pl/neostrada.htm - po tym mam duże doświadczenie z kobie^W^W^Wnsultantkami. Wszystkie były niesamowicie miłe. Ale tak naprawdę wszystkie są takie same. fałszywe!


    ;)

    A tak serio to są malutkimi trybikami w popsutym systemie i muszą świecić oczami za to, że nic nie działa. Czym bardziej nie działa tym bardziej muszą świecić i nadrabiać uśmiechcem.

  4. Lady P powiedział(a):

    Ja akurat pracuję na błękitnej linii, i gdybyście wiedzieli jacy klienci potrafią być. Za przeproszeniem wyjeżdzają z mordą na doradcę że mają za duży rachunek, albo że im telefon nie dziala, a nie sprawdz ą sobie dokladnie że mają wyłączony z gniazdka. Tak to jest. Ciekawe czy Wy jesteście tacy cierpliwii i zawszw uprzejmi. Pozdrawiam...

  5. Infrared powiedział(a):

    Heh ja też pracuję na BL i tak sobie myślę - jaki znowu nóż w plecy???nasi kochani klienci, uwierzcie, mamy w życiu kilka ważniejszych spraw niz zadręczanie innych - zresztą nawet nie wiem niby jak ??:P to jest chyba lekka megalomania........:P

Zostaw komentarz

Komentarze nie mające związku z tematem wpisu mogą (ale nie muszą) zostać usunięte. Bezwzględnie będą usuwane komentarze obraźliwe, wulgarne czy reklamowe (także w stylu onet.blog).

W komentarzach możesz korzystać z Markdown.

yano is proudly powered by Jogger | RSS | Design by Ian Main, ported by Patryk Zawadzki.