Nieruchomości - kupno, sprzedaż, wynajem. Citymark

yano78@jabber.org

14 marca 2005, 22:18:22

Ja vs listonosz - 1:0 :]

Wpis na 1. poziomie

Miałem napisać wcześniej, ale jakoś nie było kiedy.

Na drugi dzień koło południa dzwoni domofon:

- Słucham?

- Poczta, przesyłka polecona.

Świetnie, jednak przytargał. Tylko nie tę książkę, ale inną, którą zamówiłem 2 dni później. Pytam się więc, co z wczorajszą przesyłką:

- Ja nie wiem, mnie 2 dni nie było. Urlop miałem.

Więc jednak bez telefonu się nie obędzie.

Pani kierowniczka była miła (jak zwykle ;) ) i powiedziała, że zajmie się sprawą. Potwierdziła, że tam był ktoś na zastępstwie i skontaktuje się z osobą odpowiedzialną za dostarczenie przesyłki. Na moje zapytanie jak ją odbiorę, skoro jestem uziemiony z chorym dzieckiem zapytała tylko, czy sobotę będę w domu, wtedy ktoś przyniesie. Myślę sobie nie jest źle, skoro tak łatwo się dało załatwić. Zobaczymy

Po mniej więcej 2 godzinach, czyli koło 15, domofon.

- Tak?

- Listonosz z przesyłką - No tu mnie zatkało. Ściągnęłą gościa z terenu? - Pan dzwonił na pocztę? - zapytał już przy drzwiach.

- Owszem, bo to nie pierwszy raz, kiedy znajduję awizo w skrzynce podczas gdy w domu ktoś cały dzień siedzi.

Jeszcze poględził coś, że przesyłka była niewymiarowa i tak dalej (szkoda, że nie napisał na awizie) ale przeprosił, a ja zostałem z książeczką. :)

Na koniec zadzwoniłem jeszcze raz do pani kierownik podziękować za szybką interwencję i mogłem oddać się lekturze. Szybko, łatwo i z happy endem.

10 marca 2005, 20:38:55

Ja vs. listonosz

Wpis na 0. poziomie

No i się kmiot parszywy doigrał. Tym razem nie daruję!

Pisałem już, że poluję na listonosza. Siedzę cały dzień w domu, bo Młody jest chory i wychodzić nigdzie nie może. Oczywiście nikt nie dzwonił, więc miałem jeszcze nadzieję, że jutro przesyłkę przyniosą. A jednak - w skrzynce awizo o treści standardowej:

Szanowni Państwo,

Uprzejmie informujemy, że nasz listonosz w dniu 10.03.05 o godzinie ____ nie zastał osoby upoważnionej do odebrania:

[x] listu poleconego…

Do cholery jasnej, jak nie zastał? Frędzel nawet nie zadzwonił domofonem! Nawet na awizie nie raczył godziny napisać, żeby w razie czego mieć alibi. Tylko że wtedy musiałby gadać, że pocztę roznosił o godzinie 6 rano, bo wtedy jeszcze była szansa, że mogliśmy nie słyszeć domofonu.

Tak więc jutro sobie zadzwonię. A że to nie pierwszy raz, kiedy ten ciężkodupny palant mi podpada, to pojadę ostro i z grubej rury. Numer już mam przygotowany od ostatniego razu. Jeszcze mi przyniesie tę przesyłkę na czworakach. Po prostu tym razem nie popuszczę tak łatwo. A jak pani kierownik będzie bredzić, że to ostatni raz i że przeprasza (jak zwykle zresztą) to i jej się oberwie.

Oj, się wkurzyłem teraz i to ostro!

10 marca 2005, 18:00:04

Jaszczur górą!

Wpis na 0. poziomie

Ostatni ranking.pl podaje, że platforma Gecko ma już 9.9% udziału w rynku silników przeglądarek. Zabrakło dosłownie niewiele, żeby przekroczyć magiczną barierę 10%, ale można spekulować, że od poniedziałku Gecko będzie się cieszyć 10% popularnością. Oznacza to, że przynajmniej co 10 osoba korzysta z produktów ze stajni Mozilla. Dorzucając do tego 4.9% Opery (ech, też im ułamka zabrakło) możemy śmiało powiedzieć, że 15% internautów odwróciło się od naczelnego monopolisty na rynku. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że jest pewna grupa osob bawiących się identyfikacją przeglądarki (UA String), co jest dość trudne do zmiany pod IE (choć nie niemożliwe) a dziecinnie łatwe pod Operą i Firefoksem, czy Mozillą możemy stwierdzić, że mamy ponad 15% rynku :)

Jeśli ten trend się utrzyma (a nic nie wskazuje na to, żeby miało być inaczej) Microsoft na lato obudzi się z przysłowiową ręką w nocniku (zapewne grzebiąc w poszukiwaniu nowego IE ;) ). Nie wydaje mi się, żeby internauci, którzy dopiero co odkryli nową, lepszą przeglądarkę mieli nagle masowo powrócić do produktu, od którego właśnie uciekli. Tak więc wydaje mi się, że sprawa jest przesądzona. Żal mi tylko tych pseudo webmasterów, którzy nagle zaczną dostawać zamówienia na strony działające w wiodących przeglądarkach ;).

10 marca 2005, 03:06:00

Czekając na listonosza.

Wpis na 0. poziomie

Kilka dni temu zamówiłem sobie książeczkę w Helionie. A teraz czekam z niecierpliwością na listonosza. Tym bardziej, że ten darmozjad ma tendecje do zostawiania awiza w skrzynkach zamiast wniesienia swoich 4 ciężkich liter na 2 piętro w celu dostarczenia przesyłki.

W ogóle ci listonosze ostatnio jacyś niedorozwinięci tacy. 2 tygodnie temu dostałem zaprenumerowaną gazetkę do skrzynki. Z płytką DVD. Tylko musiałem sobie płytkę najpierw rozwinąć z rulonika, w jaki zwinął pismo zdolny doręczyciel.

Z innych przypadków: zapchana skrzynka pocztowa. Nie, nie e-mail. Jak najbardziej tradycyjna. W skrzynce jakaś duża przesyłka w kopercie. Rozmiary przesyłki minimalnie przekraczają otwór dostępny dla lokatora uniemożliwiając jej wyjęcie. Po moim telefonie ze skargą przyszedł gość z przeprosinami. Okazało się, że ta przesyłka nie była w mojej skrzynce, tylko u sąsiadki, a że się nie zmieściła w całości, to on ją "lekko" zawinął przy domykaniu drzwiczek. Od tamtej pory boję się wysyłać paczek pocztą. ;)

O lenistwie już nie wspominam, bo to chyba już w standarcie mają zostawianie awiz na przesyłki polecone w skrzynce bez sprawdzenia, czy ktoś jest nieobecny...

No, ale jutro i pojutrze siedzę cały dzień w domu (Młodemu się zachorzało). I już sobie ostrzę ząbki na osiedlowego doręczyciela. Niech no tylko znajdę awizo w skrzynce, to sobie po nim pojeżdżę w tę i spowrotem. Tym bardziej, że nie za bardzo będę mógł odebrać przesyłkę na poczcie, bo Młody nie może wychodzić, a wieczorem poczta już zamknięta...

10 marca 2005, 02:49:24

O stanie polskich uczelni

Wpis na 1. poziomie

Ponieważ kilka osób zaczęło opisywać perypetie z "nauczycielami" informatyki, to i ja swoje doświadczenia opiszę. Fakt, że dawno to było i pewnie już nieprawda, ale co tam.

Przypadek z kłótnią czy 1 to prawda, czy fałsz już opisałem w komentarzu do notki u marcoosa. Jednak zyskałem sobie tym raczej uznanie, bo na koniec roku wykładowca wziął moją pracę i odłożył na stertę po czym wpisał do indeksu bdb. Na moje pytanie, czy nie powinien sprawdzić odpowiedział "A po co? Przecież ja wiem, że pan ma to dobrze zrobione" :).

Na systemach operacyjnych, które oczywiście zaczęły się od poznawania DOSa uchodziłem za eksperta w tej dziedzinie. Do tego stopnia, że sam wykładowca pytał mnie jak czegoś nie wiedział. Plus dla niego, że nie ściemniał i potrafił się przyznać. ;)

Jeszcze miałem taki śmieszny przedmiot jak "Grafika i multimedia". Na samym początku gość przytargał płytkę w stylu "2500 programów freeware za 10 zł" i kazał zainstalować jakiś soft do prezentacji. Totalnie nieergonomiczny i niefunkcjonalny wg mnie. Widząc moje żałosne próby zapanowania nad chorym interfejsem zapytał się, czy mi w czymś pomóc. Odpowiedziałem, że nie jestem przyzwyczajony do tego typu programów, bo mam z innymi do czynienia. - A z jakimi? - zapytał, pewnie w nadziei, że coś skomentuje. Powiedziałem zgodnie z prawdą, że jako grafik pracuję zwykle we Flashu, Corelu czy Photoshopie. Zapytał się jeszcze tylko dla pewności jaki zawód wykonuję po czym powiedział, że on chce mnie widzieć dopiero na koniec roku ;). Nie protestowałem :D.

No i mimo najszczerszych chęci nie udało mi się zrazić do siebie żadnego dinozaura komputerowego żyjącego jeszcze w czasach Mosaica i BBS'ów. A tak się starałem nie powstrzymywać od krytykowania ;). No i widać, że jeszcze tak tragicznie nie jest. Że trafiają się nauczyciele zdający sobie sprawę, iż nie są Alfą i Omegą i potrafiący się przyznać do swoich błędów.

yano's jog is proudly powered by Jogger | RSS | Design by Ian Main, ported by Patryk Zawadzki.