21 kwietnia 2005, 23:23:23
Teorie spiskowe...
Google udostępniło nową usługę - History Search. Funkcja jest bardzo przydatna. Ileż to razy zdarzyło nam się coś fajnego znaleźć w Googlach i potem zapomnieć gdzie to leżało? A tak możemy łatwo odtworzyć co i w jaki sposób znaleźliśmy np. tydzień temu.
Ale zostawmy narazie przydatność i wypuśćmy naszą paranoję z klatki racjonalizmu. Na ile Google to pożyteczne narzędzie ułatwiające nam pracę czy zabawę w sieci oferując coraz to nowsze funkcje, a na ile jest to projekt rządowy pewnego państwa roszczącego sobie prawa do wpieprzania się w życie każdego mieszkańca Ziemii? Przeanalizujmy sobie, ile informacji Google w tym momencie może o nas przechowywać: nasze maile, słowa kluczowe i wyniki wyszukiwań, odwiedzone strony i niewiadomo co jeszcze. Generalnie będąc zalogowanym do swojego konta na gMailu i spacerując sobie po usługach Googla poruszamy się w obrębie tej samej domeny i nie stanowi większego problemu prześledzenie naszej typowej dziennej marszruty po sieci. A przy tak silnych algorytmach indeksujących i wyszukujących teoretyczne sporządzenie profilu użytkownika jest banalnie proste. Bez trudu można poznać nie tylko nasze zainteresowania ale też adresy i hasła do różnych kont!
Można sobie postawić pytanie: Ale kto by sobie zaprzątał głowę moją skromną osóbką? Oczywiście, jesteśmy przezroczyści dla wielkich tego świata. Ale gdybyśmy kiedykolwiek zwrócili na siebie ICH uwagę ile czasu zajmie IM dotarcie do nas z przygotowaną listą wszelkich naszych przewinień?
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz lub umieścić trackback ze swojej strony.
Kali może... Następny wpis:
Przyganiał kocioł...

Cthulhu powiedział(a):
21 kwietnia 2005 o 23:33:41
hasla? jakie hasla? w jaki sposob? zreszta sadzisz, ze bez pomocy google jakies CIA (to amerykanskie ;>
w ciagu tygodnia nie bedzie wiedzialo o tobie wszystkiego? haslo do gmaila to pewnie najmniejsza rzecz jaka beda o tobie wiedzieli ;>
21 kwietnia 2005 o 23:45:48
Wystarczy, że rejestrując się gdzieś w sieci przyjdzie Ci mail potwierdzający na Twoje konto na gMailu.
Nie chodzi o to, że takie CIA może zdobyć o Tobie informacje w ciągu tygodnia, tylko o to, że (jeśli w tej paranoi jest nieco prawdy) Ty im sam te informacje przynosisz niejako w zębach korzystając z dobrodziejstw serwisu ;].
Ale jak napisałem, to jest tylko fantazja mojego alter ego. Ot, taka moja mała paranoja
janek powiedział(a):
21 kwietnia 2005 o 23:59:39
data wygaśnięcia ciastka
http://img181.echo.cx/my.php?image=google0xc.png
coś w tym jest
22 kwietnia 2005 o 00:01:38
No tak, ale to dotyczy wszystkich darmowych usług - bo taki np. Onet równie dobrze może poznać twoje hasła, co Google.
Poza tym Google to nie projekt rządowy, tylko wytwór ustroju kapitalistycznego. Problem widziałbym raczej u nas (tzn. w WE), gdzie tego typu usługi usiłuje się załatwiać poprzez państwo (vide niedawny pomysł Francuzów na stworzenie konkurencyjnej wobec Google biblioteki, oczywiście z funduszy WE).
22 kwietnia 2005 o 00:15:51
Jak szukam czegoś "super tajnego", to robię to przez google.[domenajakiegośśmiesznegopaństwa]. I wtedy im cookiesy nie działają. ;-)
22 kwietnia 2005 o 00:17:42
A tam... gdybym miał zwracać uwagę na wszystkie takie rzeczy, to już dawno bym sobie wypalił linie papilarne i poprzestawiał pary aminokwasów w DNA
Akurat ta usługa Googla mi się cholernie podoba i mam w rzyci, czy mnie będą śledzić czy nie.
22 kwietnia 2005 o 00:23:24
A jeśli nawet będę chciał się ukryć to jest mnóstwo sposobów na to. A najprostrzy to wyłączyć daną usługę.