Nieruchomości - kupno, sprzedaż, wynajem. Citymark

yano78@jabber.org

29 maja 2005, 15:08:08

Pluszowa panda

Wpis na 0. poziomie

Ach, zupełnie zapomniałem napisać w poprzedniej notce o sklepie, jaki można odwiedzić zaraz na samym początku zwiedzania King Krossa. Sklep przyciąga ogromnym pluszowym słoniem wysokości 2 metrów (i cenie 12 tys. złotych :\) oraz o pół metra większą żyrafą. Jednak moją uwagę zwróciła od razu pluszowa... panda mała! Szkoda, że cena (169 zł) nie pozwoliła mi na dokonanie zakupu. :( Były coprawda mniejsze wersje, ale akurat nie miałem szczęścia, bo wszystkie się wyprzedały. Popularność Firefoksa zaczyna mnie wkurzać. ;)

Ale ja tak łatwo nie odpuszczę :].

29 maja 2005, 14:59:33

King Kross Poznań - wrażenia

Wpis na 0. poziomie

Ponieważ skwar był taki, że nie dało się nigdzie wysiedzeć pojechaliśmy we trójkę do King Krossa. Klimatyzowany obiekt skutecznie chronił przed żarem z nieba a przy okazji mogliśmy pozwiedzać nowe centrum handlowe. W sumie już nie takie nowe, ale wcześniej nie było okazji.

Pierwsze wrażenie ogólnie dobre - bardzo szerokie, przestrzenne korytarze z pasem "roslinno-wypoczynkowym" w środku, ogródek dla dzieci, gdzie młody mógł się wyszaleć podczas gdy my zwiedziliśmy kilka sklepów. Niestety jak na pierwszy raz to ciężko się połapać w układzie przejść a broszurkę z mapką znaleźliśmy dopiero na drugim końcu całego kompleksu. Broszurka też mogła zostać bardziej dopracowana.

Na początek postanowiliśmy odwiedzić EMPiK. Nie dlatego, żeby poczuć dreszczyk emocji w związku ze spadającym sufitem, ale mieliśmy cel sam w sobie - zakup książki. Niestety zawiodłem się, bo o nowym tytule Pratchetta tam nikt nie słyszał (była to sobota, a książka wyszła w poniedziałek). Natomiast kontrola w systemie wykazała nawet brak zamówienia na tę pozycję a pani odesłała nas do salonu w Centrum. Ktoś powinien za to oberwać (za brak książki nie za odesłanie). Pomijam samą organizację działów - ciężko znaleźć stojak z nowościami a sam dział fantastyki został ukryty pod nazwą literatura zagraniczna czy podobną. Zawiodłem się. Nie muszę mówić, że tego salonu już raczej nie odwiedzę w najbliższej przyszłości. :( Książkę kupiliśmy w księgarni kilka pawilonów dalej.

Media Markt mnie przytłoczył swoimi rozmiarami - stojąc przy wejściu ciężko dojrzeć przeciwległy koniec. Po prostu ogromny. Za to asortyment w kilku dziedzinach mnie interesujących w niczym nie przewyższał tego w innych sklepach MM.

Ponieważ oprócz zwiedzania mieliśmy zamiar coś zjeść, weszliśmy do Sphinksa. I tu byłem mile zaskoczony - kartę dań dostał nawet mój syn, więc mogliśmy w spokoju wybrać coś dla siebie. :) Nawet interwencja u palących kobiet siedzących w części dla niepalących była praktycznie natychmiastowa: kelner poinformował o sytuacji i zaproponował przejście "na pięterko" gdzie siedzieli palacze. Kiedy panie nie skorzystały przyniósł popielniczkę, aby zgasiły papierosy. Samo zamówienie zostało też zrealizowane w rekordowym czasie. Dosłownie w ciągu 5 minut od zajęcia stolika mieliśmy przed sobą zamówione jedzenie. Bezprzewodowy terminal kart kredytowych to już powoli standard w gastronomiach, więc nawet nie wspominam.

Ostatnią atrakcją był plac rozrywki przed centrum, gdzie można było poskakać na EuroBangee, pograć w megapiłkarzyki a dzieciak mógł popływać w bajkowych łódkach czy powspinać się na ściankę. Niestety wszystkie obiekty były ustawione w pełnym słońcu i ich dotknięcie groziło poparzeniem.

Podsumowując: ogólne wrażenie nawet dobre. Jeśli ktoś lubi chodzić na zakupy to warto odwiedzić poznański King Kross. Ale książki proponuję kupować w sprawdzonym miejscu, bo tamtejszy EMPiK nowościami nie grzeszy.

Jeszcze jedno - mogliby się postarać o jakąś sronę WWW, bo poszukiwania w Google (krótkie i mało wnikliwe coprawda) zaowocowały, oprócz portalowych wiadomości o otwarciu czy spadających sufitach, tylko stronę angielską z bardzo ogólnymi informacjami. A szkoda.

27 maja 2005, 23:56:20

Obecnie „na tapecie”

Wpis na 0. poziomie

Od jakiegoś czasu męczę się z panelem administracyjnym w pewnym CMS-ie. Dobijające są dwie rzeczy - całkowity brak komentarzy w PHP oraz rozpieprzony kod HTML. W PHP nie jestem na tyle mocny, żeby efekty działania każdej linii zobaczyć oczyma webmastera, a bałagan w kodzie jeszcze bardziej mi to utrudnia. HTML natomiast to przykład megatabloidu z czasów świetności NS4. I tak dziwię się, że jeszcze nie zgubiłem żadnego wiersza czy komórki w tym 8-krotnie zatabelkowanym potworze.

Żeby było weselej mam jeszcze jeden zaległy projekt, który pochłonął mi o wiele więcej czasu niż zamierzałem. A terminy gonią.

Dodam do tego jeszcze kilka zobowiązań, które wziąłem na swoje barki, a na które w żaden sposób nie mogę znaleźć obecnie czasu. 48-godzinna doba to dla mnie za mało. A jeszcze jutro mam jechać z rodzinką na działkę i smażyć się w tym paskudnym słońcu, które zaprzysięgło chyba gorącą zemstę na naszej planecie za zagładę dinozaurów. Najchętniej zabrałbym jakiegoś laptopa ze sobą, gdybym takowego posiadał i podłubał sobie gdzieś w cieniu. Nie ma ktoś walającego się sprzętu przenośnego, wydajnego na tyle, żeby apache + php + mysql + jakieś środowisko graficzne poszło?

26 maja 2005, 14:54:06

Palaczom mówię NIE!

Wpis na 0. poziomie

Zainspirowany notką na niecodzienniku postanowiłem opisać sytuacje sprzed kilku dni.

Wracaliśmy we trójkę (ja, małżonka i 4-latek) do domu. Pogoda była raczej nieciekawa - cały czas padało na przemian z siąpieniem. Pod wiatą przystankową już zebrany całkiem spory tłumek. Znalazło się jednak miejsce jeszcze na naszą trójkę. W pewnym momencie czuję dość charakterystyczny zapach. Odwracam się i widzę chłopaka (na oko 20 lat, krótko obcięty, mina typu "nikt mi nie podskoczy") ze świeżym papierosem w pysku.

- Przepraszam, ale czy mógłby pan zgasić tego papierosa?

- [krótkie spojrzenie w stylu "czego ty ode mnie chcesz człowieku"]

- Prosiłem, żeby pan zgasił papierosa, tu jest miejsce publiczne. Ani ja ani moja rodzina nie mamy ochoty na wdychanie tego smrodu.

- A co? Zabronione jest?

- Owszem, według ustawy palenie nie jest dozwolone w miejscach publicznych.

W tym momencie moja żona już lekko zielona twierdzi, że jest jej niedobrze. Ponieważ gówniarz nadal zadzierał nosa stwierdziłem głośno, że jego kaptur jest doskonałym miejscem gdzie może ulokować treści żołądka. Oczywiście się tym nie przejął tylko coś zaczął bełkotać pod nosem (zapewne jakieś inwektywy pod adresem mojej rodziny na 3 pokolenia wstecz). W tym momencie mi skoczyła adrenalina i w duchu postanowiłem, że jak ten cymbał się stąd nie usunie to go tak strzelę w pysk, że się udławi tym papierosem. Żona nie wytrzymała i wyszła na deszcz.

- Prosiłem, żeby pan zgasił papierosa. Wyrażam się niejasno, czy mam wytłumaczyć w inny sposób?

Być może moją determinację było już widać na twarzy (choć wątpię, żeby jego inteligencja była w stanie to zinterpretować), bo gość burcząc wyszedł spod wiaty i się oddalił.

W całym tym zdarzeniu martwi mnie tylko fakt, że nikt z osób zebranych na przystanku (nawet tych, którzy mocno wykręcali nosy na dym papierosowy) nie zareagował w żaden sposób. Każdy odwracał głowę w milczeniu jakby się bali, że palacz zacznie strzelać do wszystkich, którzy staną po mojej stronie.

I proszę mi nie mówić o "biednym niewolniku nałogu", bo palaczem jest się z wyboru. A skoro kogoś rajcuje wprowadzanie do swojego organizmu kilogramów trucizny to niech to robi z dala od innych. Nawet na deszczu czy mrozie. Arogancja większości palaczy doprowadziła do tego, że nie jest mi ich wcale żal. Skoro oni nie liczą się z niepalącymi, to dlaczego ja mam się liczyć z nimi?

25 maja 2005, 02:15:01

My first Deviation

Wpis na 0. poziomie

Jakiś czas temu założyłem sobie konto na deviantART. Przez długi czas byłem tylko obserwatorem, ale w końcu postanowiłem się podzielić swoim "dorobkiem". Pierwsze zdjęcie już wylądowało.

Jak mi się spodoba, to może umieszczę inne.

yano's jog is proudly powered by Jogger | RSS | Design by Ian Main, ported by Patryk Zawadzki.