29 maja 2005, 14:59:33
King Kross Poznań - wrażenia
Ponieważ skwar był taki, że nie dało się nigdzie wysiedzeć pojechaliśmy we trójkę do King Krossa. Klimatyzowany obiekt skutecznie chronił przed żarem z nieba a przy okazji mogliśmy pozwiedzać nowe centrum handlowe. W sumie już nie takie nowe, ale wcześniej nie było okazji.
Pierwsze wrażenie ogólnie dobre - bardzo szerokie, przestrzenne korytarze z pasem "roslinno-wypoczynkowym" w środku, ogródek dla dzieci, gdzie młody mógł się wyszaleć podczas gdy my zwiedziliśmy kilka sklepów. Niestety jak na pierwszy raz to ciężko się połapać w układzie przejść a broszurkę z mapką znaleźliśmy dopiero na drugim końcu całego kompleksu. Broszurka też mogła zostać bardziej dopracowana.
Na początek postanowiliśmy odwiedzić EMPiK. Nie dlatego, żeby poczuć dreszczyk emocji w związku ze spadającym sufitem, ale mieliśmy cel sam w sobie - zakup książki. Niestety zawiodłem się, bo o nowym tytule Pratchetta tam nikt nie słyszał (była to sobota, a książka wyszła w poniedziałek). Natomiast kontrola w systemie wykazała nawet brak zamówienia na tę pozycję a pani odesłała nas do salonu w Centrum. Ktoś powinien za to oberwać (za brak książki nie za odesłanie). Pomijam samą organizację działów - ciężko znaleźć stojak z nowościami a sam dział fantastyki został ukryty pod nazwą literatura zagraniczna czy podobną. Zawiodłem się. Nie muszę mówić, że tego salonu już raczej nie odwiedzę w najbliższej przyszłości.
Książkę kupiliśmy w księgarni kilka pawilonów dalej.
Media Markt mnie przytłoczył swoimi rozmiarami - stojąc przy wejściu ciężko dojrzeć przeciwległy koniec. Po prostu ogromny. Za to asortyment w kilku dziedzinach mnie interesujących w niczym nie przewyższał tego w innych sklepach MM.
Ponieważ oprócz zwiedzania mieliśmy zamiar coś zjeść, weszliśmy do Sphinksa. I tu byłem mile zaskoczony - kartę dań dostał nawet mój syn, więc mogliśmy w spokoju wybrać coś dla siebie.
Nawet interwencja u palących kobiet siedzących w części dla niepalących była praktycznie natychmiastowa: kelner poinformował o sytuacji i zaproponował przejście "na pięterko" gdzie siedzieli palacze. Kiedy panie nie skorzystały przyniósł popielniczkę, aby zgasiły papierosy. Samo zamówienie zostało też zrealizowane w rekordowym czasie. Dosłownie w ciągu 5 minut od zajęcia stolika mieliśmy przed sobą zamówione jedzenie. Bezprzewodowy terminal kart kredytowych to już powoli standard w gastronomiach, więc nawet nie wspominam.
Ostatnią atrakcją był plac rozrywki przed centrum, gdzie można było poskakać na EuroBangee, pograć w megapiłkarzyki a dzieciak mógł popływać w bajkowych łódkach czy powspinać się na ściankę. Niestety wszystkie obiekty były ustawione w pełnym słońcu i ich dotknięcie groziło poparzeniem.
Podsumowując: ogólne wrażenie nawet dobre. Jeśli ktoś lubi chodzić na zakupy to warto odwiedzić poznański King Kross. Ale książki proponuję kupować w sprawdzonym miejscu, bo tamtejszy EMPiK nowościami nie grzeszy.
Jeszcze jedno - mogliby się postarać o jakąś sronę WWW, bo poszukiwania w Google (krótkie i mało wnikliwe coprawda) zaowocowały, oprócz portalowych wiadomości o otwarciu czy spadających sufitach, tylko stronę angielską z bardzo ogólnymi informacjami. A szkoda.
Tagi: kingkross poznań
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz lub umieścić trackback ze swojej strony.
Obecnie „na tapecie” Następny wpis:
Pluszowa panda

Samarytan powiedział(a):
26 listopada 2006 o 16:12:25
(Komentarz zmodyfikowany 27.11.2006 o 15:24)
Człowieku, jakim ty jesteś zadufalcem!!! Dziwię się że te śmieszne wypociny tutaj się znalazły, a co gorsze nie zostały jeszcze usunięte. O czym ty piszesz!!!??? Czytam to i widzę twoją śmieszną postać wyżej [***] niż stojącą....ale z ciebie batnon…no, brak mi słów!! Samarytan
Usunąć, czy zostawić, żeby pokazać jakich mamy studentów na Politechnice Poznańskiej?„Ci co umią – pracują, Ci co nie umią – uczą”
PS: Na twoim miejscu zacząłbym się uczyć, bo nawet nauczycielem nie zostaniesz.
rosły powiedział(a):
24 stycznia 2007 o 17:33:01
Gratuluję smaku,
mi też smakuje wszystko co zrobione rano i podtrzymamywane w cieple do południa, dlatego tez ZAWSZE wybieram Sphinksa.
Do osoby, która ma takie FAJNE odczucia co do zwykłego centrum handlowego, pasuje określenie jednego ze smerfów ZGRYWUS!!!
Pozdro.
24 stycznia 2007 o 17:41:53
Czyli uważasz, że nie można mieć własnego zdania, a tym bardziej się nim dzielić? W takim razie wróć jednak do smerfów – świat dobranocek jest akurat na Twoim poziomie.
Poza tym interesujące podejście – w nocy gotują tony żarcia, a później cały czas go podgrzewają, żeby potem obsłużyć całodzienną klientelę. Herbatę też pewnie w termosach trzymają?