08 lipca 2005, 18:08:29
CitiBank Handlowy. Epizod n+1.
W marcu składałem reklamację w Citibanku. Chodziło o usługę CitiGSM. Jak sama nazwa sugeruje, usługa polega na wysyłaniu wiadomości SMS do klienta ze stanem jego konta. Krótko po aktywowaniu tej funkcji (czyli ok. 3-4 lat temu) sytuacja wyglądała tak:
- wypłacam pieniądze z bankomatu,
- po 15-30 minutach przychodzi SMS z aktualnym stanem konta (po wypłacie).
Usługa jest niestandardowa, znaczy płatna dodatkowo jakieś 5 jednostek naszej waluty. Stwierdziłem, że to nie jest dużo jak na komfort, jaki daje wiedza nt. zgromadzonych na koncie oszczędności. I przez jakiś czas rzeczywiście czułem się komfortowo. Potem jednak przestało być tak różowo.
Po kilku miesiącach od uruchomienia usługi wiadomości zaczęły przychodzić z pewnym opóźnieniem. Czasem po kilku godzinach, innym razem na drugi czy na trzeci dzień. Jakoś specjalnie nie narzekałem. Do momentu, kiedy to CitiBank (a raczej paniusia na infol^WCitiPhone) wprowadziła mnie w błąd, który kosztował mnie kilka godzin czekania, jeżdżenia po kilka razy do oddziału a wreszcie odmownego załatwienia sprawy. Idąc za ciosem postanowiłem jednocześnie złożyć reklamację usługi CitiGSM.
Po mniej więcej miesiącu (raczej więcej niż mniej) w godzinach popołudniowych (ok. 16) zadzwonił do mnie pan tłumacząc, że usługa działa tak jak działa, znaczy SMS-y wysyłane są z rana ze stanem konta na zamknięcie dnia poprzedniego. I zawsze tak działała. Koniec, kropka. No, skoro tak, to się nie kłóciłem. Przemilczałem te SMS-y, które dochodziły do mnie nierzadko wieczorami czy nawet w nocy. I zapomniałbym o sprawie, gdyby nie to, że pół godziny po telefonie tego pana dostałem SMS ze stanem konta!
Dzwonię więc jeszcze raz na CitiPhone (w końcu za tę możliwość płaci się 3 złocisze miesięcznie, więc niech przynajmniej mają co robić :> ) i wykładam sprawę po raz kolejny, nie omieszkając zaznaczyć, iż właśnie dostałem „porannego SMS-a”. Oczywiście wszystko okraszone nutką sarkazmu. Kobiecina przyjęła powtórną reklamację, a ja korzystając z okazji poprosiłem, aby jednak mi tę usługę zablokować. A był to miesiąc maj.
Teraz mamy lipiec i to w całkiem zaawansowanej postaci. Po usłudze CitiGSM zostało mi 5 zł więcej miesięcznie na koncie. O reklamacji zapomniałem. Aż do dzisiaj. Bowiem dostałem pisemko wyjaśniające (po raz kolejny) działanie tejże usługi. Znalazł się tam też taki „przemiły” bełkot (moje komentarze w nawiasach kwadratowych):
Po powtórnym przeanalizowaniu wysłanych do Pana wiadomości nie stwierdziliśmy błędów w ich treści [no, w treści ja też nie znalazłem, reklamowałem czas ich przychodzenia]. Pragniemy również wyjaśnić, że wiadomości staramy się [„my”? znaczy co, zastęp pracowników sprawdza stan konta i wysyła?] wysyłać do Klientów niezwłocznie po ich przygotowaniu [a jednak!], a ewentualne opóźnienia, za które serdecznie przepraszamy [a jakże!], wynikają najczęściej z awarii systemów komputerowych [czuję się lepiej, wiedząc, że co trzeci SMS przychodził w wyniku sprawnego działania systemu :> ]. W takim przypadku informacje przesyłane są niezwłocznie po usunięciu usterki [czyli po mniej więcej 8-9 godzinach].
Do tego jeszcze były załączone „pragnienia przeprosin za niestandardowy czas oczekiwania na odpowiedź” i „ubolewania, że analiza problemu zajęła tyle czasu”.
Nic dodać, nic ująć. Ja jestem zły klient, czepiający się wszystkiego. Do tego trzeba do mnie mówić powoli i dużymi literami oraz powtarzać po kilka razy na wypadek gdybym nie zrozumiał. Ale ja doskonale rozumiem: CitiBank Handlowy ma klienta (przepraszam za kolokwializm) w dupie. Wysokie opłaty za prowadzenie konta, praktycznie zerowe zabezpieczenia transakcji internetowych, fatalna obsługa klienta oraz farmazony, którymi jest on raczony w przypadku okazania jakiegokolwiek niezadowolenia. I nic to, że jestem ich klientem od lat prawie 8, korzystam z linii kredytowej (za 20%), a płacą mi 0% odsetek.
Tak więc stało się - w nowej pracy już nie podałem numeru Citikonta. Są inne banki, które chętnie przyjmą moje pieniądze. Ba, jeszcze mi za to zapłacą! A i limit kredytowy tańszy, i obsługa milsza. Tak więc żegnam ozięble, bez poważania. Wasz (już wkrótce) były klient.
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz lub umieścić trackback ze swojej strony.
Zachorowałem… Następny wpis:
Błąd jakiś?

listek powiedział(a):
09 lipca 2005 o 05:42:51
a możesz przy okazji rzeknąć na jaki bank zmieniłeś?
domyślam się że starałeś się wybrać najlepszy dlatego mnie to ciekawi
09 lipca 2005 o 22:21:42
Jeszcze nie zmieniłem, ale od dobrych 5 lat mam drugie konto rezerwowe w mBanku. Więc jeśli się przeniosę to właśnie tam - spora liczba bankomatów i bezproblemowa obsługa konta przez Internet - to mi wystarczy.
PeTe powiedział(a):
10 lipca 2005 o 15:13:51
citi od lat jest w 19 wieku... bezpieczeństwo systemu informatycznego i obsługa klienta tak naprawdę u nich nie istnieją...