15 sierpnia 2005, 21:02:19
Grzybozwiedzanie
Dziś na spacer poszliśmy sobie we trójkę do Rezerwatu Przyrody Meteoryt Morasko. To, co się rzucało w oczy to wprost ogromna ilość grzybów. Idąc wyznaczonym szlakiem (wszak to rezerwat) mieliśmy możliwość zebrania prawie całego koszyka grzybów. Oczywiście w rezerwacie tym obowiązuje zakaz zbierania czegokolwiek, więc nas skręcało przy każdej napotkanej gromadce Xerocomus badius czy Xerocomus subtomentosus.
Jednak niektórym rezerwat wcale nie przeszkadza w rodzinnej wycieczce na grzyby. Wychodząc na drogę (przecina rezerwat na pół) od strony leśniczówki widzieliśmy scenkę: na poboczu zaparkowany samochód, dwoje ludzi — kobieta z pełną siatą wychodzi z lasu, gość stoi przy otwartych drzwiach i zapamiętale wciska klakson zwołując zapewne resztę grupy. Spacerowali? Szczerze wątpię. Jestem więcej niż pewien, że bezczelnie przyjechali zbierać grzyby. I zapewne dobrze wiedzieli, że w rezerwacie grzybów będzie więcej, bo nikt ich tam zbierać nie będzie. Na dodatek ten palant skutecznie zakłócał spokój klaksonem, bo rodzinka rozeszła się po lesie i nie wróciła na umówioną godzinę.
I tu muszę sobie piętno wystawić, bo spieszyliśmy się na autobus (kursuje co 38 minut) i nie za bardzo było nam po drodze wracanie się do leśniczówki. A dzwonienie na 112, bo ktoś zbiera grzyby w rezerwacie, wydało mi się mało skuteczne. I tak gość pojechał do domu, przekonany o swojej zmyślności a ja mam wyrzuty sumienia. 
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz lub umieścić trackback ze swojej strony.
Lis czy panda? Następny wpis:
Układy klawiatury

Zupa s Trópa powiedział(a):
21 sierpnia 2005 o 03:21:01
Ksiondz Cię nie rozgrzeszy.