Nieruchomości - kupno, sprzedaż, wynajem. Citymark

yano78@jabber.org

29 listopada 2005, 23:19:00

Quo Vadis, kompetencjo?

Wpis na 0. poziomie

Artykuł Quo Vadis Opero? został już skomentowany przez Gandalfa i quirisa. Zajmę się więc kolejną „bystrą” produkcją spod pióra redaktorów IDG — Wojna przeglądarek - Firefox, Internet Explorer i Opera.

Pominę już milczeniem prowokacyjny charakter tytułu. Zaznaczam też, że wersji siódmej Internet Explorera nie widziałem, gdyż jest ona równie łatwo dostępna co strony internetowe urzędów administracji państwowej w Polsce. Wypada też wspomnieć o tym, że sam mój komentarz będzie mocno czepialski i bardzo subiektywny, ponieważ dość już mam czytania bzdur produkowanych przez marnej jakości tzw. redaktorów. To tyle tytułem wstępu. Zajmijmy się wnikliwą analizą treści artykułu.

Tabela „Porównanie przeglądarek internetowych”

Silnik: Wg specjalistów z IDG nowy IE będzie korzystał z silnika o nazwie MSIE 7 a Opera — Opera. Natomiast z tego co ja pamiętam to silnik renderujący w IE na Windows nazywa się Trident i nie słyszałem, żeby Microsoft miał poczynić jakieś daleko idące zmiany w tym kierunku. Natomiast Opera w wersji 9 korzysta z silnika PrestoMerlin (do tej pory korzystała z Presto). Jedynie Gecko został wymieniony z nazwy, choć to mnie nie dziwi, bo większość użytkowników Firefoksa/Mozilli raczej zdaje sobie z tego sprawę.

Wsparcie techniczne i cena: Tu bym się sprzeczał. Wprawdzie IE można pobrać sobie z sieci bezpłatnie, ale do jego pracy potrzebne są biblioteki systemu Windows, a z tych korzystać nie możemy nie mając legalnej jego kopii. Podobnie ma się sprawa z udzielaniem wsparcia technicznego — na zdecydowanej większości komputerów instalowany jest system w wersji OEM, a w takim przypadku wsparcie leży po stronie producenta komputera. A spróbujcie zadzwonić do Microsoftu z prośbą o pomoc przy IE pracującym chociażby pod WINE. ;)

Wtyczki pod IE istnieją w postaci ActiveX (no dobrze, może nie są to wtyczki takie jakie znamy z Firefoksa, ale zawsze coś). Ale jak wynika z dalszej treści artykułu ActiveX ma być w jakimś tam stopniu blokowany.

Zakładki: To, co w języku angielskim określono nazwą „tab” u nas nazywano różnie. Mieliśmy więc taby, panele i zakładki ale ostatnio ujednolicono to do kart. Tak więc w Operze i Firefoksie mamy przeglądanie w kartach, a analizując nazewnictwo Microsoftu w IE będzie się to prawdopodobnie nazywać tak samo. Zakładkami przyjęto nazywać coś, co w IE nazwane jest myląco „Ulubione” — przecież nie wszystkie strony tam umieszczone muszą być moimi ulubionymi, prawda?

Gesty myszy posiada jedynie Opera. Owszem — Firefox ma możliwość istalacji stosownych rozszerzeń, ale w przypadku takiego porównania powinny być brane programy w wersji sauté.

Przywracanie przeglądarki to jakaś tajemnicza funkcja IE, o której nic nie wiem. I nie wiem też, czy to wynika z mojej ignoracji w tym temacie czy jest to rzeczywiście jakieś nowatorskie rozwiązanie z Redmond, którego na próżno szukać u konkurencji. Wg mnie autor artykułu powinien chociaż słowem o tym wspomnieć.

Zapisywanie sesji to kolejna funkcja o której istnieniu jestem pewien jedynie w Operze. Firefox znowu nadrabia rozszerzeniem, chyba że umknął mi jakiś szczegół. W każdym bądź razie mój RC3 takiej funkcji nie posiada. No i to stwierdzenie „prawdopodobnie w wersji finalnej”. ;)

Powiem też, że jako krytyk przeglądarki Microsoftu nie czuję się usatysfakcjonowany. Z lektury bloga twórców IE nie wynika, żeby ich nowe dziecko znacząco posunęło się w stronę obsługi standardów. Ale hitem będzie na pewno, bo znając MS użytkownicy zostaną w końcu zmuszeni do przejścia na nową wersję.

Oj, biedna ta Opera

Mimo tak dobrych wyników […] wciąż nie może wyjść z cienia… Czy na takie stwierdzenia nie jest za wcześnie? Od usunięcia reklam minęło raptem 3 miesiące. Firefox swojej popularności nie uzyskał od razu, choć trzeba przyznać, że po roku obecności na rynku zdołał wygryźć dość spory kawałek przeglądarkowego tortu. O tym, czy zabiegi Opery odniosły pożądany skutek przekonamy się za jakiś czas. Może za rok, a może wcześniej.

Kwestia „zakładek” najwyraźniej nie jest mocną stroną autora, bo nie może się zdecydować na jednolity termin. O ile przy opisie Firefoksa byłoby to zrozumiałe (tam nazwa została zmieniona niedawno) to w Operze od dłuższego czasu mamy karty. Szkoda, ze pan „redaktor” o tym nie wie.

Kolejny akapit jest najlepszym dowodem na „szerokość” (a raczej „wąskość”) wiedzy autora. Dowiadujemy się tam, że Opera będzie:

  • uruchamiać skrypty Java,
  • zgodna z internetowymi standardami ACID2 oraz
  • posiadać obsługę technologii CSS3.

Drogi redaktorze — na stronach umieszczamy tzw. applety Java, językiem skryptowym szeroko dostępnym w Internecie jest JavaScript (lub ECMAScript), Acid2 jest to test sprawdzający obsługę standardów W3C a CSS3 to standard, nad którym od jakiegoś czasu pracują specjaliści, którzy sami jeszcze nie wiedzą jak on będzie wyglądał w całości.

Podsumowanie

Od jakiegoś czasu ze zgrozą obserwuję wciąż malejący poziom artykułów w prasie informatycznej. Internet daje praktycznie nieograniczony dostęp do informacji i (za przeproszeniem) psim obowiązkiem redaktora jest upewnienie się, czy to co wyklepał ma ręce i nogi. Nie dziwią mnie przewidywania, że za parę lat głównym źródłem informacji będą osobiste blogi. Zresztą nierzadko wiedza i kompetencja tych osób jest o wiele większa niż dziennikarzy na etacie w poczytnej gazecie czy czasopiśmie.

27 listopada 2005, 19:37:51

Moje nowe marzenie…

Wpis na 0. poziomie

Przed chwileczką miałem okazję pobawić się aparatem Canon EOS 350D. I wiem jedno — żadne Fujifilmy, HP-ki czy inne badziewie mnie już nie bawi. :)

27 listopada 2005, 18:00:25

VAT(a) w sraczu

Wpis na 0. poziomie

Początkowo wziąłem to za żart, plotkę rozpuszczoną przez nadgorliwych dziennikarzy. Jednak okazuje się, że nasz rząd g#wno obchodzi. I to dosłownie. Czyli od stycznia — jak nas na mieście przyciśnie — zapłacimy 2zł + 7% VAT za skorzystanie z miejskiej toalety. Za to dostaniemy paragon i będziemy mogli potem zareklamować usługę, jeśli z jakiegoś powodu nie spełni ona naszych oczekiwań.

Ciekawym co znajdę na takim paragonie. Czy będzie wyszczególniony rodzaj usługi? A może teraz w toaletach będą cenniki podobne do tego? A jeśli zapłacimy za kupę a przy okazji zrobimy siku to nas klozetbabcia będzie ścigać przez miasto z przepychaczką? A może będą bramki sprawdzające jaki „towar” wnosimy? Można też rozliczać wagowo — przed wejściem do kabiny będziemy stawać na wadze, tak samo jak po wyjściu, a za różnicę będzie trzeba zapłacić. ;)

A co z kibelkami wolnostojącymi, tzw. „tojtojami”? Tam wrzucamy złotówkę, kręcimy gałką i wchodzimy. A gdzie paragon? A gdzie VAT? Ten kraj jest naprawdę chory. :(

Przepraszam za kolokwializm w tytule, ale obrazuje on w pełni moje odczucia co do działań obecnego rządu. :|

23 listopada 2005, 22:19:06

Rowling vs. Pratchett

Wpis na 0. poziomie

Terry'ego Pratchetta przedstawiać nie trzeba. Większość osób nie będzie miała też problemu z rozpoznaniem głównego bohatera powieści J.K Rowling. Oboje mają swoich wiernych fanów jak i zagorzałych przeciwników. Światy przez nich stworzone różnią się dość znacznie a próba ich połączenia mogłaby się wiązać z rozstrojem żołądka nawet u krasnoluda. Ale czy aby na pewno?

Mirriel to forum, na którym udzielają się fani Garncarza (ang. Potter). Można tam też spotkać osoby bardziej znane z literatury fantasy, jak choćby laureatkę (dwukrotną) nagrody im. Janusza A. Zajdla. Całkiem niedawno ktoś wpadł na pomysł opowiadania fanfiction. Temat: „Dumbledore wyjeżdża. Gdzie? To już zależy od inwencji autora. Staruszkowi należą się przecież wszystkie te zaległe urlopy. Ale spokojnie, szkoła jest bezpieczna, bo Albus sprowadza zastępcę. I to prosto ze Świata Dysku (postać do wyboru). Szykują się zmiany…”

Jeśli nadal jesteście zainteresowani, to zapraszam do przeczytania opowiadania „Czarodzieje i wiedźmy”. :)

22 listopada 2005, 23:50:45

Zabawki (nie tylko) dla chłopców

Wpis na 0. poziomie

Odpocznijmy trochę od dyskusji na temat wyświetlarek dokumentów hipertekstowych i emocji z tym związanych. I tak wiadomo, że .................... jest najlepszym do tego celu programem. ;)

Serwisu ThinkGeek przedstawiać nikomu nie muszę. Chyba każdy, kto ma do czynienia z komputerem na poziomie wyższym niż pisanie listów do babci spotkał się z jakimś gadżetem z tej strony. Ot, choćby taki stylowy zegarek dla prawdziwego geeka (i jego naręczna wersja) czy elektroniczna ramka na zdjęcia.

Niektórzy pewno wspomną o I Want One Of Those. To brytyjski odpowiednik ThinkGeek. Zresztą sporo (jeśli nie wszystkie) gadżetów jest taka sama. A jakby tak po polsku?

Od niedawna mamy taką możliwość. Toys4Boys.pl to nasza rodzima strona. Opisy produktów są w ojczystym języku a za przesyłkę zapłacimy w złotówkach nie martwiąc się kursami wymiany. Asortyment jest na razie niewielki, ale (jak zapewniają autorzy) będzie się sukcesywnie zwiększał.

Ceny sa w miarę przystępne i (o dziwo) niewiele się różnią od cen w dwóch pozostałych serwisach. I choć może nie każdego będzie stać na cyfrową ramkę na zdjęcia za 2 599,00 zł, to taki lewitujący długopis czy futurystyczne formikarium jest w zasięgu kieszeni większej liczby osób.

Niewiele jest tam gadżetów typowo komputerowych. Należy jednak pamiętać, że to dopiero początki. Jeśli serwis zyska na popularności to kto wie, czy niedługo nie będzie można się tam zaopatrzyć w zabawki dla prawdziwego geeka. ;)

yano's jog is proudly powered by Jogger | RSS | Design by Ian Main, ported by Patryk Zawadzki.