27 listopada 2005, 18:00:25
VAT(a) w sraczu
Początkowo wziąłem to za żart, plotkę rozpuszczoną przez nadgorliwych dziennikarzy. Jednak okazuje się, że nasz rząd g#wno obchodzi. I to dosłownie. Czyli od stycznia — jak nas na mieście przyciśnie — zapłacimy 2zł + 7% VAT za skorzystanie z miejskiej toalety. Za to dostaniemy paragon i będziemy mogli potem zareklamować usługę, jeśli z jakiegoś powodu nie spełni ona naszych oczekiwań.
Ciekawym co znajdę na takim paragonie. Czy będzie wyszczególniony rodzaj usługi? A może teraz w toaletach będą cenniki podobne do tego? A jeśli zapłacimy za kupę a przy okazji zrobimy siku to nas klozetbabcia będzie ścigać przez miasto z przepychaczką? A może będą bramki sprawdzające jaki „towar” wnosimy? Można też rozliczać wagowo — przed wejściem do kabiny będziemy stawać na wadze, tak samo jak po wyjściu, a za różnicę będzie trzeba zapłacić. 
A co z kibelkami wolnostojącymi, tzw. „tojtojami”? Tam wrzucamy złotówkę, kręcimy gałką i wchodzimy. A gdzie paragon? A gdzie VAT? Ten kraj jest naprawdę chory. 
Przepraszam za kolokwializm w tytule, ale obrazuje on w pełni moje odczucia co do działań obecnego rządu. 
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz lub umieścić trackback ze swojej strony.
Rowling vs. Pratchett Następny wpis:
Moje nowe marzenie…

mhulboj powiedział(a):
27 listopada 2005 o 18:05:00
VAT - podatek od sprzedazy i uslug. Pasuje.
27 listopada 2005 o 19:20:34
W Toi-Toi-ce będziesz musiał wrzucić do otoworu ns monety 1 zł i 7 groszy