Nieruchomości - kupno, sprzedaż, wynajem. Citymark

yano78@jabber.org

06 maja 2006, 23:36:42

Cenzura w reklamie

Za Onet.pl.

Rzecznik praw dziecka, pani Ewa Sowińska, domaga się cenzurowania reklam puszczanych przed seansami kinowymi czy podczas programów TV. Oczywiście już podniosły się głosy, że jest to ograniczanie wolności, inkwizycja czy inne równie chwytne ostatnio slogany. Tylko żaden z krzykaczy nie pomyślał, że reklama horroru tuż przed lub tuż po dobranocce nie dotrze do zainteresowanego filmem widza. Dotrze do dziecka, z którym później rodzice spędzą pół nocy tłumacząc, że to tylko zły sen.

Uważam, że reklamy emitowane w okolicach jakiegoś filmu czy programu powinny być dostosowane do grupy wiekowej, która się w tym czasie przed ekranem znajduje. Pomijam już kwestię samych spotów, skierowanych do dzieci – kolorowych i cieszących oko niedoświadczonego i nieodpornego na matactwa marketoidów małego człowieka. Reklamy coraz częściej epatują seksem czy przemocą i nkt nie liczy sie z tym, że dzieci nie do końca rozumieją zawarty w nich przekaz. Maluchy nie widzą analogii w spychaniu kogoś z dachu do gaszenia pragnienia, czy przyjemności ze współżycia do powtórki udanej akcji w meczu.

Poprzedni wpis:
Przeglądarkowy „obiektywizm”
Następny wpis:
Borg-Gadu

Ostatni odwiedzający:

Komentarze do notki Cenzura w reklamie

  1. biały powiedział(a):

    A pewnie, że lepiej by było, żeby treści były dostosowane, informacje prawdziwe, komentarze obiektywne (sic!), i żeby w ogóle było pięknie. Problem polega tylko na tym, że jak się da komuś do ręki narzędzie do wymuszania tego piękna, to cholera wie, co z nim potem zrobi.

  2. paczor powiedział(a):

    Ale nie ma co się bać. Trzeba coś z tym gównem zrobić. Sam walczę z tym w najprostszy sposób, nie ma TV w domu. Albo jest rzadko, ale i tak mam problem z tym debilizmem. Kretyna od Sprite'a (teraz ty jesteś pragnienie) napchałbym przez odbyt, własnoręcznie, petardami i wysadził. Full poparcie dla tego wpisu.
    Tak sobie myślę, że im więcej nas będzie, myślących podobnie, tym mniej gówna wyleje się z telewizyjnego szamba, ale ja idealista jestem.

  3. biały powiedział(a):

    „Sam walczę z tym w najprostszy sposób, nie ma TV w domu.”

    I to jest znacznie lepszy pomysł, niż wprowadzanie bocznymi drzwiami cenzury.

  4. Yano powiedział(a):

    Ale to nie jest rozwiązanie problemu. Technologie są dla ludzi, tylko trzeba wiedzieć jak z nich korzystać. Niestety „specjaliści” od reklamy co rusz udowadniają nam, że ich rozwój intelektualny zatrzymał się na poziomie pierwotniaków.

    Tu nie chodzi o cenzurę jaką znamy z czasów PRL. Chodzi o ustalenie do jakiej grupy wiekowej może być skierowany dany spot. A także żeby np. zajawka filmu od lat 15 nie leciała w bezpośrednim sąsiedztwie audycji oznaczonej b/o.

  5. biały powiedział(a):

    Pytanie, czy lekarstwo nie będzie gorsze od choroby. W końcu ktoś będzie musiał podejmować decyzje, od razu na wstępie opiniować, indywidualnie „dopuszczać” spoty, co już daje pole do nadużyć. No i znany mechanizm: skoro raz już ustanowimy ciało, to dodawanie mu dalszych drobnych kompetencji nie będzie stanowiło specjalnego problemu. No bo skoro reklamy, to dlaczego nie filmy? Skoro filmy, to może też reportaże, programy publicystyczne, itd. I gładko dochodzimy do pomysłu, że ciało może dowolny program dopuścić do emisji albo nie, ew. przesunąć go na północ, chroniąc dziatki przed „niepożądanymi treściami”. :)

    A co do zajawek, to sprawa jest czystsza, choć też nie jestem przekonany. Problem jest tu jeszcze innego rodzaju: w ten sposób doprowadzimy do sytuacji, w której filmy np. „od 16 lat”, czyli „nocne” będą mogły być zajawkowane wyłącznie nocą. :)

  6. Nerf powiedział(a):

    Rozwiązanie jest proste: bojkot konsumencki tych telewizji, które epatują dzieci szkodliwymi treściami. Poza tym, owszem, cenzura - ale we własnym, domowym zakresie. Technicznie nie powinno to być trudne.

  7. Yano powiedział(a):

    @Nerf: Masz dzieci? To się tylko wydaje takie proste – szlaban na TV, bo brzydkie reklamy są? A cenzurę też ciężko wprowadzić, bo blok reklamowy tuż po filmie dla dzieci jest często przeznaczony wybitnie dla dorosłych, z zapowiedziami programów na wieczór.
    Uprzedzając: mój syn nie przesiaduje godzinami przed TV. Ma kilka swoich programów, które chętnie ogląda (głównie przyrodnicze) i to wszystko. Średnio dziennie to nawet godzina nie jest.

  8. Nerf powiedział(a):

    Nie mam dzieci, i zdaję sobie sprawę z tego, że od ręki tego się nie da wprowadzić, bo ludzie nie są tym zainteresowani, więc nie ma popytu. Chodzi mi np. o takie rozwiązanie: rodzic ustawia dziecku włączony telewizor na określony okres czasu i określony kanał - a po programie telewizor się wyłącza (to się da, o ile wiem, zrobić - niektóre magnetowidy posiadają funkcję wstrzymującą nagrywanie na czas reklam, więc samowyłączenie telewizora po tym czasie nie byłoby problemem. W razie czego można cyfrowo rozpoznać czołówkę reklamy).

    Poza tym można stosować dobrowolną cenzurę - rodzice zakładają Stowarzyszenie Ochrony Małoletnich Przed Szkodliwymi Treściami i kanał telewizyjny albo podda się ich kontroli, albo będzie przez nich blokowany. A konkurencja między stacjami wymusi poddanie się kontroli, o ile tylko grupa rodziców będzie wystarczająco liczna.

    To są oczywiście mniej wygodne rozwiązania, ale lepsze o tyle, że nie wymagają użycia przemocy.

Zostaw komentarz

Komentarze nie mające związku z tematem wpisu mogą (ale nie muszą) zostać usunięte. Bezwzględnie będą usuwane komentarze obraźliwe, wulgarne czy reklamowe (także w stylu onet.blog).

W komentarzach możesz korzystać z Textile.

yano is proudly powered by Jogger | RSS | Design by Ian Main, ported by Patryk Zawadzki.