Nieruchomości - kupno, sprzedaż, wynajem. Citymark

yano78@jabber.org

15 listopada 2006, 02:29:54

I po wyborach

Było, minęło, można zapomnieć. Choć w przypadku Poznania czeka nas jeszcze druga tura. Czy jestem zadowolony z wyników? Trudno powiedzieć. To się okaże dopiero „w praniu”. Ważne tylko, że człowiek, który najmocniej nam zalazł za skórę, znany tutaj jako Wielki Likwidator, został skutecznie zlikwidowany. :) Mając pierwsze miejsce na liście i plakaty do spółki z (jeszcze) obecnym prezydentem (notabene wiszące praktycznie od samego początku kampanii) nie dostał się do Rady.

Ale nie o swoich sympatiach i antypatiach miałem pisać a o stronie Państwowej Komisji Wyborczej, która najwyraźniej nie poradziła sobie z ciekawością Polaków.

Żeby dostać się na stronę wyborów 2006 trzeba mieć sporo szczęścia i cierpliwości. 80% żądań kończy się komunikatem przekroczonego limitu czasowego. Jeśli nawet przebrniemy przez pierwsze trudności naszym oczom ukazuje się obraz nawigacyjnej nędzy i rozpaczy.

Zacznijmy od własnego podwórka

Na początek wziąłem pod lupę swój obwód. Poszło w miarę sprawnie i już po kilku dłuższych chwilach mogłem zobaczyć szczegółowe wyniki głosowania moich sąsiadów. Niestety nie znalazłem nigdzie wyjaśnienia co oznacza kolumna „% ważnych głosów” przy poszczególnych kandydatach – nie wiadomo, czy otrzymany przez kandydata 1 głos stanowi 0% wszystkich ważnych, czy też ten jedyny oddany był błędnym.

W klubie raźniej

Znudzony analizą sąsiedzkich procentów postanowiłem sprawdzić jakie wzięcie w Poznaniu miały poszczególne kluby. Niestety aktywna mapka okazuje się być martwa w okolicach Wielkopolski i konieczne jest skorzystanie z listy tekstowej obok. Po wybraniu województwa i miasta dostajemy listę komitetów wyborczych wraz z odnośnikami, które przenoszą nas… do klasyfikacji ogólnokrajowej! Po kilku próbach zaprzestałem dalszego poszukiwania wyników w obrębie Poznania – albo takowe jeszcze nie istnieją, albo ktoś pokpił sprawę.

Gdzie jesteś, mój kandydacie?

Ostatecznie spróbowałem dowiedzieć się o osiągnięciach poszczególnych osób. Wybrałem odnośnik Szukaj kandydata, wpisałem nazwisko i po 4. czy 5. wysłaniu zapytania (Time out!, Time out!) dostałem wyniki – listę okręgów z jakich startowały osoby pasujące do zapytania. Niestety i tu zostałem pokonany przez specjalistę od nawigacji, bo zamiast spodziewanego linka do strony z wynikami danego kandydata otrzymałem jedynie link do listy komitetów i kandydatów z danego okręgu.

Korzystając z pamięci podręcznej przeglądarki (skoro mój Fx zużywa ponad 300MB pamięci operacyjnej, to niech się chociaż na coś przyda ;) ) wróciłem do strony z wynikami z mojego obwodu, gdzie wydawało mi się, iż widziałem odnośniki przy poszczególnych osobach. Moja wyczerpująca się już cierpliwość (Time out!) została wreszcie nagrodzona wynikami, których szukałem. Niestety tylko z danego obwodu i niekoniecznie osoby, na której mi zależało, ale zawsze coś. Po analizie URL (oraz danych z pamięci podręcznej) spróbowałem kilku sztuczek z podmianą adresu (usunięcie ID obwodu, podmiana ID kandydata itp.) ale jedynym efektem były kolejne błędy związane ze zbyt długim czasem oczekiwania. Jednym słowem – porażka.

Jeszcze o frekwencji

Nie jest najgorzej, choć mogłoby być (i powinno!) o wiele lepiej. Akurat wybory samorządowe są tymi, na których wyborcom powinno zależeć najbardziej. Wszak to decyzje radnych wpływają bezpośrednio na standard naszego życia i bezpośredniego otoczenia. To właśnie z radnymi przyjdzie nam się spotkać, jeśli jakiś uparty urzędnik zechce wprowadzić zmiany, które będą nam wybitnie nie na rękę. Ja sam przekonałem się o tym na własnej skórze niespełna 2 lata temu. To właśnie dzięki wstawiennictwu radnych udało się zapobiec zakusom Wielkiego Likwidatora (inna rzecz, że obecny prezydent wraz ze swoimi totumfackimi rok później załatwił sprawę tak, żeby radni nie mieli prawa głosu).

Wracając do frekwencji – w moim okręgu wahała się od 17% do 78% przy średniej na poziomie 48,06% podczas gdy średnia frekwencja w całym Poznaniu wyniosła 42,9% (w kraju – 45,95%).

Słowem podsumowania

Sama strona PKW od strony technicznej prezentuje się dość dobrze – tabelki wykorzystano do tego, do czego zostały stworzone a szkielet oparto na elementach <div />. Tylko gdzieniegdzie widać nieznaczne objawy divitis czy classitis. Nawet po wyłączeniu warstwy prezentacyjnej strona pozostaje czytelna. Zastrzeżenia mam jedynie do skryptu sortującego, który twierdzi, że 943>4787. Szkoda tylko, że nawigacja i czasy odpowiedzi tak mocno dały mi się we znaki.


Ostatni odwiedzający:

Komentarze do notki I po wyborach

  1. psz powiedział(a):

    Pytanie może głupawe, ale co to jest divitis oraz classitis?

  2. Yano powiedział(a):

    W skrajnym przypadku objawia się to tym, że webmaster do budowy strony używa tylko znaczników <div /> i <span /> nadając każdemu oddzielny ID czy przypisując do klas typu „head1”, „head2” zamiast skorzystać z istniejących elementów <h1-6 />.

  3. Krzysztof Jurewicz powiedział(a):

    No, proszę, to jednak na stronach PKW są jakieś wyniki. Ja dotychczas szukałem jedynie wyników do sejmiku, które się zdaniem ichniego serwisu jeszcze nie odbyły…

  4. Krzysztof Jurewicz powiedział(a):

    Hehe, a najciekawsze jest to: http://wybory2006.pkw.gov.pl/kbw/wynikiRadaMiasta.html?jdn=146501 – „Wyniki zliczone na podstawie 825/826 protokołów.” – ale nic tam ni ma. :)

  5. Yano powiedział(a):

    Hmm… U mnie się pokazały tam jakieś wyniki ale całkowicie niekompletne. Ale faktycznie coś im nawigacja siada, bo wczoraj ostatecznie udało mi się sprawdzić wszystkie 7 obwodów w Poznaniu, ale dopiero przez edycję URL a nie po odnośnikach – idąc po linkach trafiałem na tabelki z zerami.

Zostaw komentarz

Komentarze nie mające związku z tematem wpisu mogą (ale nie muszą) zostać usunięte. Bezwzględnie będą usuwane komentarze obraźliwe, wulgarne czy reklamowe (także w stylu onet.blog).

W komentarzach możesz korzystać z Markdown.

yano is proudly powered by Jogger | RSS | Design by Ian Main, ported by Patryk Zawadzki.