02 stycznia 2007, 15:22:37
Widgety, widżety, a może…
Rodzicom młodszych pociech zapewne znany jest kanał Mini Mini. Dosłownie przed chwilą lektor zapowiedział kolejną bajkę, której odcinek nosił tytuł „Oglądacze wihajstrów”. Przez ciekawość zerknąłem na prezentowany na ekranie angielski tytuł: „Widgets Watchers”! I teraz już wiem, że te operowe cosie wyświetlane na pulpicie (i nie tylko) to nie żadne kontrowersyjne widżety ale po prostu wihajstry! 
A więc ile wihajstrów ma Twoja Opera?
PS: Żeby było sprawiedliwie dam możliwość czytania także tym z Planety Mozilli. 
Tagi: browsers opera przeglądarki widgets widżety
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz lub umieścić trackback ze swojej strony.
1 megabit na pokładzie Następny wpis:
Miss i Mister Joggera?

02 stycznia 2007 o 15:36:07
jak to wykminił
diablownik powiedział(a):
02 stycznia 2007 o 15:51:44
Niezłe wytłumaczenie

I dzięki za wrzucenie tego na Mozilla Planet
zielski powiedział(a):
02 stycznia 2007 o 16:19:02
wihajstry są świetne, na Śląsku to dość popularne okrerślenie![:]](/files/e06.gif)
wu powiedział(a):
02 stycznia 2007 o 16:54:05
Wihajstry są tak samo zapożyczone i „spolonizowane” przez zapis fonetyczny jak widżety. Różnica taka, że stało się to dawniej
02 stycznia 2007 o 18:14:31
Wiheister ist krieg!
02 stycznia 2007 o 18:27:01
Ależ zdaję sobie sprawę, że wihajster pochodzi bodajże z niemieckiego „wie heisst er” i oznacza tyle co nasze „jakmutam”. Tyle że taki wihajster to strasznie pożyteczna rzecz i jest o wiele lepiej zakorzeniony w naszej mowie niż jakiś widżet, który częściej kojarzy się z gadżetem. A gadżet to taki zbędny, mało funkcjonalny i niepraktyczny element, którego jedynym zadaniem jest połaskotanie ego posiadacza.
Poza tym niech mi ktoś powie po jakiego grzyba tworzyć nowe słowo skoro jego odpowiednik jest już dobrze utrwalony w społecznej świadomości?
quiris powiedział(a):
02 stycznia 2007 o 20:28:46
Yano, zapomniałeś o małym szczególe: „pot.” Otóż jest to słowo potoczne, gminne. Jako takie, niestety mało pasuje do oficjalnego tłumaczenia. Wihajsterowi niestety bliżej do „szluga”, „fajki”, aniżeli „papierosa”
BTW. Czy mógłbyś włączyć obsługę textile w komentarzach? Naprawdę poprawi to możliwości konstrukcji poprawnych form dyskusyjnych
02 stycznia 2007 o 20:51:03
Ależ zdaję sobie doskonale sprawę, że jest to słowo używane potocznie. Jednak w przeciwieństwie do „widżetów” ono istnieje już od jakiegoś czasu a nie jest tworzone z potrzeby chwili. Poza tym, jak już napisałem, wihajster kojarzy się z jakimś cholernie przydatnym narzędziem, bo każdy szanujący się majsterkowicz ma jakiś wihajster do wszystkiego.
I właśnie ta właściwość wihajstra zdecydowanie przekonuje mnie do takiego nazwania tych operowych programików – niektóre cholernie przydatne, inne mniej, ale są praktycznie do wszystkiego.
PS: Textile jest aktywny i można korzystać. Jakoś uznałem to za naturalne i dlatego nie dałem informacji.
02 stycznia 2007 o 20:52:20
A może „dynks”?
Adam Klimowski powiedział(a):
02 stycznia 2007 o 21:13:36
Ja proponuję „ustrojstwo”.
02 stycznia 2007 o 21:22:54
Dynks nie, bo to jest to co się psuje, gubi itp.: „Bo wie pan, uje*ał mi się ten taki dynks od spłuczki” albo „Gdzieś posiałem ten dynks od zamka i się teraz nie zamyka”.
Nie, zdecydowanie nie dynks.
Ustrojstwo? To chyba w wersji dla tych co byli pod ruskim zaborem.
Piotr Lewandowski powiedział(a):
02 stycznia 2007 o 21:33:35
Jajcuś: „dynks”, podobnie jak wihajster również pochodzi od języka niemieckiego… „Dynks” (niem. „dings”
, oznacza takie „cóś” :D To takie jeszcze bardziej pospolite wihajstry 
Piotr Lewandowski powiedział(a):
02 stycznia 2007 o 21:35:01
Yano: „dynks” niekoniecznie musi się psuć... Niemcy, rozmawiając potocznie, często wtrącają do zdania „dings” – oznacza to wtedy coś jak nasze „no, ten” albo zastępuje „yyyyyyyy”...
02 stycznia 2007 o 21:38:18
Nie wiem. U mnie ten dynks zawsze się łamie i potem muszę szukać jakiegoś wihajstra, żeby to naprawić.
Piotr Lewandowski powiedział(a):
02 stycznia 2007 o 21:57:34
Yano: Bo to wszystko dlatego, że droselklapa tandetnie zblindowana i ryksztosuje… Gdybyś miał w domu te ustrojstwo to mógłbyś dynks bez wihajstra naprawić
andol powiedział(a):
02 stycznia 2007 o 22:40:38
W historii komputeryzacji 8 lat to całe wieki. Hasło „widżet” występuje w encyklopedii Wiem: http://portalwiedzy.onet.pl/89170,,,,widzet,haslo.html. Wg widocznej tam notki hasło „widżet” opracowano na podstawie „Słownika Encyklopedycznego – Informatyka” z roku 1999. Widżet to właśnie „Gadżet, dinks, wihajster”. Określenia wihajster użyło zresztą kilka osób (w tym ja) zaraz po pojawieniu się widżetów w Operze, więc po prostu ponownie odkryłeś koło
. Wihajster to taki sam dinks, jak widżet – wbrew Twoim sugestiom nie niesie innej treści. Jedyna różnica to to, że z widżetami w świecie oprogramowania mamy do czynienia od lat, a z wihajstrami – nie. Nie widzę powodu, dla którego Opera ma być wyposażona w wihajstry, skoro wiele innych aplikacji posiada właśnie widżety.
02 stycznia 2007 o 23:21:48
Widżety jednak nowocześniej, wihajstry to takie „ni przypiął ni wypiął” w odniesieniu do software’owych „widgets”.
Tak czy inaczej pozdrawiam [Mimowolnego] Oglądacza Olinka. Supefajoska bajeczka
02 stycznia 2007 o 23:25:44
Coś, co aplikuje do miana wielkiej encyklopedii a ma błędy ortograficzne nie jest dla mnie warte nawet splunięcia, a co dopiero brania pod uwagę w dyskusji.
A tak poza tym to się w zasadzie z Tobą zgadzam. Tylko nie mogę zrozumieć (i nie piję tutaj do Opery, ale do ogólnego trendu) czemu musimy tworzyć nowe słowa na coś, co już od dawien dawna jest nazwane? W imię zgodności z językiem angielskim (a raczej amerykańskim)?
Być może za kolejne 8 czy 16 lat, czytając swoje archiwalne wpisy będę się śmiał ze swojego uporu w tej kwestii, ale dla mnie obecnie ten widżet (mimo umieszczenia go w słowniku ze schyłku ubiegłego wieku) brzmi tak samo śmiesznie jak kolejne określenia czegoś modnego (_trendi_, dżezi itd.).
02 stycznia 2007 o 23:31:09
Nelka mnie kiedyś zapytała co to jest „ajzol” ... jak powiedziałem, że taki duży „wihajster” to się jakoś dziwnie spojrzała ;-)
kleox powiedział(a):
04 stycznia 2007 o 17:10:00
Ach te odgrzewane kotlety…
Yano, „widżet” nie ma w sobie błędu językowego.
http://poradnia.polonistyka.uj.edu.pl/?modul=11 – poszukaj widżet
04 stycznia 2007 o 17:50:35
Odgrzewane czy nie, nie było moim celem rozpętywanie dyskusji na tematy polonistyczne, a jedynie podzielenie się pewnym spostrzeżeniem. Nie napisałem też nigdzie, że w słowie tym jest błąd językowy.
Na zmianę nazwy na inną szans żadnych nie ma, bo użytkownicy Opery są dość zaborczy jeśli chodzi o ich poglądy.
Jak już wspomniałem, może z czasem się przyzwyczaję. Obecnie jest to dla mnie dość śmieszny potworek określający funkcję programu, co do której przydatności nawet jego zwolennicy mają pewne wątpliwości. 
kleox powiedział(a):
10 stycznia 2007 o 02:55:19
BTW. błąd ort. jest błędem językowym, więc pośrednio napisałeś
10 stycznia 2007 o 07:08:20
Bardzo proszę czytać ze zrozumieniem. O błędzie ortograficznym pisałem w kontekście encyklopedii Onetu, która każe się nazywać wielką.