29 maja 2007, 18:10:46
Jesteś cwelem i złodziejem?
Będąc ostatnio w EMPiK-u zaopatrzyłem się w tamtejszy bezpłatny periodyk „Tom kultury”. Na 23 stronie tegoż katalogu jest krótki wywiad z Kazikiem, którego przedstawiać chyba nie muszę, oraz Sławomirem Pietrzakiem – właścicielem wytwórni SP Records. Oczywiście sprawa dotyczy najnowszej płyty L-Dópy pt. „Gra?”, jej zabezpieczeń „antypirackich” i dołączonych naklejek. Obu panom postawiono pytanie:
Proszę sobie wyobrazić, że przychodzi pan do EMPiK-u, kupuje najnowszą płytę ElDupy, płacąc skrupulatnie należność w kasie, rozfoliowuje pan płytę, otwiera, a na krążku leżą cztery naklejki z napisem: „Jeśli ściągasz nas nielegalnie z netu, jesteś cwelem i złodziejem”. Jak się pan czuje, kiedy ktoś sugeruje, że jest pan cwelem?
Głos rozsądku
Kazik odpowiedział wprost, że „jeśli ściąga [nielegalnie] muzykę z Internetu, to jest” choć pomysł na naklejki jest niestety nie jego. Ja naprawdę szanuję Kazika, jego muzykę, na której się wychowałem, a dalsze słowa tylko mnie w tym utwierdzają (wyróżnienia moje):
Podobno jestem najbardziej ściąganym artystą w tym kraju, więc jest to dla mnie problem, ale mogę tylko domyślać się ile razy byłbym bogatszy, gdyby ten proceder nie istniał. bardziej by bolało, gdybym miał i mi zabrali, a jak nie mam, to tylko słyszę, że prawdopodobnie nie wpływają do mnie jakieś owoce mojej pracy w takiej ilości, w jakiej bym sobie życzył.
To się nazywa zdrowe podejście do sprawy i należy się tu Kazikowi pełen szacunek.
Rozpaczliwa głupota
Nie mogę tego samego powiedzieć o właścicielu wytwórni SP Records, któremu niezarobione pieniądze na ściągniętej z sieci muzyce najwyraźniej przysłoniły lub nawet całkowicie wygryzły zdrowy rozsądek. Wg niego takie nalepki to „bardzo ważna informacja podprogowa” oraz „psychotechnika i psychozabawa”. Dalej argumentuje, że „przez lata okradziono nas na wiele milionów złotych”. Cóż, pozostawię to bez komentarza.
A co, jeśli urażony klient się zbuntuje i więcej nie kupi nic spod znaku jego wytwórni? „To niech nie kupuje” - odpowiada właściciel, zapominając, że właśnie z niekupującymi a słuchającymi toczy walkę. Umknęło też jego uwadze, że taki klient w ramach protestu podłączy się do pierwszej lepszej sieci P2P i ściągnie całą płytę bez mrugnięcia okiem.
Na komputerze nie bangla
Wypada również wspomnieć o zabezpieczeniu uniemożliwiającym odtwarzanie tej płyty na komputerze. W moim przypadku całkowicie to przekreśla jej zakup, bo muzyki słucham właśnie na komputerze, a płyta, która się w na nim nie odtwarza jest po prostu bublem. Kazik twierdzi, że to nie jest żadne zabezpieczenie:
Wiadomo, że pierwszy lepszy fachura obejdzie to już w dniu premiery.
Tylko czy chcąc być legalnym wolno mi łamać zabezpieczenia? A jeśli nie potrafię, to czy posiadając oryginał płyty wolno mi ściągnąć jej kopię z Internetu w celu słuchania jej podczas pracy na komputerze? I czy stanę się wtedy „cwelem i złodziejem”?
Jedno jest pewne – żadnej płyty z wytwórni SP Records nie kupię, dopóki jej właściciel nie zrozumie, że nie traktuje się w ten sposób potencjalnych klientów. Trudno. A L-Dópy i Kazika posłucham sobie w radiu.
Dopisek: swoje zdanie wyraził również da.killa. Polecam lekturze tamtejsze komentarze.
Tagi: el-dópa kazik muzyka piractwo prawo+autorskie
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz lub umieścić trackback ze swojej strony.
Polska Agencja Flashowa Następny wpis:
Sejmowe gadu-gadu

Michał Górny powiedział(a):
29 maja 2007 o 18:19:59
…a czy to przypadkiem się nie pisze „L-dópa”? q ;.
29 maja 2007 o 18:24:46
W cytatach zachowałem pisownię z oryginału – tam używają konsekwentnie zapisu „El Dupa”.
29 maja 2007 o 19:07:20
Oto link do wykopanej ostatnio notki na ten właśnie temat, notka choć króciutka, warta przeczytania, a tym bardziej komentarze poniżej.
PS. widzę, że już tam trafiłeś
29 maja 2007 o 20:25:30
Niedługo właściciele wytwórni płytowych zaczną żądać swojej kasy w stylu Kazika: „słuchacze oddajcie nasze [tu wstawią kwotę, którą powinni wg własnych wyliczeń zarobić na rozpowszechnionych różnymi drogami utworach] milionów”
29 maja 2007 o 20:50:47
@Łukasz: Wpadłem tam dosłownie chwilę po moim wpisie, który nb. miał powstać już 2 dni temu.
A ogólnie polecam przeczytanie omawianego artykułu. Całości nie zamieszczam, żeby mi kto uszu nie urwał. Gazetka powinna być jeszcze dostępna w EMPiK-ach.
29 maja 2007 o 21:12:18
Prawa autorskie są ważniejsze niż zdrowy rozsądek, niestety. Jeśli kupuję płytę to mam prawo słuchać ją tam gdzie chcę. Nawet skopiować (żeby nie stracić danych na niej zawartych). A nawet pożyczyć rodzinie. Tak jak książkę, mikser, samochód czy co chcę. Poza tym prawa autorskie mają za długa ważność. To już leki, na które idą miliony dolarów krócej są na wyłączną własność firm farmaceutycznych. Jeśli sie nie mylę to 10 lat tylko. Można sprawdzić.
bloody users powiedział(a):
29 maja 2007 o 21:40:45
Akurat składa się tak, że mój tata pracował w więzieniu, a ja studiowałem resocjalizację.
Nazywanie kogokolwiek cwelem (tak jak El-Dópa na płycie) budzi moją głęboką moralną repulsję. Żenada, żenada, po trzykroć żenada.
29 maja 2007 o 23:09:42
@bloody users: Akurat to nie L-Dópa ani Kazi tylko wytwórnia stoi za tą naklejką. W wątku na forum zespołu jest informacja, że była to samowolka firmy pana Pietrzaka. Sami dowiedzieli się o tym na 2 dni przed premierą i nie było szans na usunięcie naklejek. Zapowiedziano też, że kolejna partia płyt będzie ich pozbawiona.
30 maja 2007 o 00:24:13
Gdyby ludzie nie ssali muzyki pana Kazika, to ten miałby o wiele mniejszą popularność -> hajs.
Dziennik Yano powiedział(a):
28 sierpnia 2007 o 04:13:40
Jestem złodziejem, a Ty?
Temat blokowania reklam powraca niczym bumerang. Tym razem za sprawą pewnego serwisu, którego autor postanowił zablokować wszystkich użytkowników przeglądarki Firefox tylko dlatego, że mają oni możliwość instalacji rozszerzenia blokując[...]