16 sierpnia 2007, 15:02:38
Filmowe potknięcia czy celowe zabiegi?
Oglądam właśnie drugi sezon Stargate: Atlantis. Jednemu z bohaterów DNA poskręcało się w przeciwną stronę. Na monitorach ochrony dostał taki opis:
for (int n=0;n<col;n++) // normalize remaining value to 1
Terminator oglądał świat przeglądając listingi asemblera. W Systemie adresy IP zawierają liczby większe od 255. A podobnych przykładów można znaleźć dziesiątki.
Tak się zastanawiam, czy producenci (reżyserzy, scenarzyści itp.) celowo sadzą takie kwiatki ku uciesze tych bardziej poinformowanych (takie filmowe easter eggs) czy liczą na tępotę widzów wpadających w zachwyt nad technicznym bełkotem, który „profesjonalnie” wygląda? A może to po prostu zwykłe niedopatrzenie, które potem fani wytykają na forach internetowych?
Znacie jeszcze jakieś „filmowe nadużycia”?
Tagi: atlantis film stargate
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz lub umieścić trackback ze swojej strony.
Jedenaste – nie zakopuj Następny wpis:
Jestem złodziejem, a Ty?

16 sierpnia 2007 o 15:11:20
AFAIR w filmie „Silent Hill”, podczas sceny z wyszukiwaniem informacji o miasteczku, bohater przegląda stronę o nieistniejącym TLD (znalezioną dzięki Google zresztą).
Nilphilus powiedział(a):
16 sierpnia 2007 o 15:19:25
te TLD można wybaczyć, ale tradycyjne już brute-force na 5s które jakoś dziwnie pojawia się w wielu filmach ;-]
16 sierpnia 2007 o 15:30:09
Skoro już mówimy o hackingu… co z nieśmiertelnym „Emacsem przez sendmail”? :-)
btw, niedawno była dyskusja o CSI: Miami
16 sierpnia 2007 o 15:41:02
Ach, jeszcze jedna rzecz mi się przypomniała w temacie Stargate. Tym razem w SG-1. Szukając informacji o bogini Hathor skorzystali oczywiście z Internetu. Niestety pasek adresu w Netscape (sądząc z interfejsu uruchomiony pod Windows 3.x) uparcie pokazywał: file:///c:/http/www/ancient/eternal/hathor.html.
16 sierpnia 2007 o 16:15:19
Co do IP to popatrzcie tutaj na komentarz mmazura.
16 sierpnia 2007 o 17:13:01
W sezonie 3 owego serialu w rakiecie obcej cywilizacji leży papierek po Snickersie i butelka wody mineralnej…
16 sierpnia 2007 o 17:56:44
OK, numery telefonów i adresy IP są (powiedzmy) usprawiedliwione. A co z resztą? Czemu obiekt na interaktywnej mapie elektronicznej ma opis w postaci fragmentu programu zamiast dajmy na to współrzędnych czy chociażby alfabetycznych „krzaczków” (wszak akcja dzieje się w mieście innej cywilizacji)? Czy producentom naprawdę brakuje wyobraźni?
Inny przykład: Prison Break, którego drugi sezon niebawem zobaczymy na Polszmacie a co bardziej zaradni zapoznali się z materiałami znalezionymi w Sieci. W jednym z odcinków pada adres kontaktowej strony internetowej. Sprawdziłem – jak najbardziej realny. Domenę zakupił producent serialu i trzyma tam fikcyjne forum (brak możliwości rejestracji i pisania postów), które wykorzystuje w filmie. Można? Oczywiście! Nikt mi nie w mówi, że przy produkcji wartej kilkadziesiąt milionów $ wytwórnię nie stać na wykupienie domeny za 10$/rok.
@Siergiej: Rzeczy pozostawione na planie i tego typu drobiazgi to trochę inny temat. Powtarzając jakąś scenę dziesiątki razy ciężko ustrzec się przed tego typu błędami. Chodziło mi raczej o sprawy bardziej techniczne, które jak najbardziej leżą w gestii producentów. Opisywane przeze mnie „for (int n=0;…” jest doskonałym przykładem. Tylko nie wiem czego: lenistwa czy ignorancji…
Phenomenon powiedział(a):
17 sierpnia 2007 o 08:51:04
http://www.moviemistakes.com/
Ot tak.. jakby ktoś chciał sprawdzić jak bardzo filmy są naszpikowane różnymi rodzajami błędów.
Adrianer powiedział(a):
17 sierpnia 2007 o 10:50:36
W serialu „24” tez kiedys widzialem IP ktorego czesc byla mocno podbita powyzej 255. Choc w ktoryms seasonie pada nazwa jakiejs domeny, ktora producent ale zarejestrowal.
Piotr Eckhardt powiedział(a):
20 sierpnia 2007 o 21:27:10
W „24” jest masa bełkotu wyssanego z palca ;-)
25 sierpnia 2007 o 01:30:53
jedni specjalnie a inni niespecjalnie :P aczkolwiek ja wolałbym oglądać filmy dopięte na ostatni guzik… a nie jak ostatnio oglądałem ‘Uśmiech Mony Lizy’ osadzony w roku bodajże 1954, a w jednym ujęciu był supermarket
Jurgi powiedział(a):
28 sierpnia 2007 o 16:34:13
A propos tego listingu assemblera w Terminatorze: jest to dokładnie assembler procesora 6502 (i pochodnych). Po rozgryzieniu listingu udało się (niejakiemu KMK) stwierdzić, że to konkretnie listing z Atari XL/XE (można rozpoznać po charakterystycznych etykietach, np. VTOC – na innych platformach stosuje się nazwę FAT, VTOC tylko w Atari), prawdopodobnie jest to fragment kodu obsługującego ramdysk.
No to wiadomo, czym Terminator był „powered”.
28 sierpnia 2007 o 16:40:17
@Jurgi: Jako dawny użytkownik i nadal posiadacz komputera tej marki doskonale o tym wiem.
Chciałem tylko uniknąć ewentualnej (gorącej) dyskusji na ten temat.
28 sierpnia 2007 o 16:50:19
Przy okazji – odszukałem (dzięki Google) wspomniany fragment kodu występujący w SG:A. Ja na programowaniu się raczej średnio znam, ale początek tej pętli najwyraźniej pochodzi z tego listingu.