Nieruchomości - kupno, sprzedaż, wynajem. Citymark

yano78@jabber.org

05 maja 2008, 10:20:29

„Znów za rok matura”

Skoro młodzi dzisiaj się stresują, mam propozycję dla tych nieco starszych. Pamiętacie swoją maturę? Kiedy to było – rok, dwa lata temu? 5? 10? Bardzo się stresowaliście? Były jakieś wesołe/przykre sytuacje?

Nie jest to historia mojej edukacji, ale postanowiłem podzielić się kilkoma faktami z mojej matury (i nie tylko), której 11. rocznica mija tak jakoś teraz. ;)

Zdawałem oczywiście z polaka, matmy i ustną z anglika. Masa ludzi wybrała historię ale moja nauczycielka skutecznie dała mi do zrozumienia, że nie jest to mój ulubiony przedmiot.

Polski przebiegł nadzwyczaj dobrze, choć z wypracowań i tym podobnych tworów orłem raczej nie byłem. Tematy, przy pewnym wysiłku umysłowym, jestem w stanie sobie przypomnieć do dziś, a przy współudziale wujka Google – podać je dokładnie:

  1. „Poezjo! jakie twoje imię? Tworząca? Cóż ty tworzysz? Siebie” – skomentuj słowa Juliana Tuwima, pisząc o możliwościach kreacyjnych artysty.
  2. Świat to labirynt, teatr, sen… Która z koncepcji mówienia o świecie przez literaturę jest najbliższa Twojemu sposobowi postrzegania rzeczywistości?
  3. „Społeczeństwo, któremu trudno się wyzbyć wad narodowych buduje kolejne kaplice” – odnosząc się do kultury i realiów historycznych wybranej epoki (epok), skomentuj słowa ks. prof. Józefa Tischnera.
  4. Ponad czasem i okolicznosciami poszukaj „kluczy” do lektury wiersza Agnieszki Osieckiej - „Kamień z serca”.

Zasiedliśmy w ławkach ustawionych na sali gimnastycznej a dyrektor oficjalnie otworzył kopertę z zadaniami. A właściwie „oficjalnie”, bo 3 metry od mojej ławki stała kopiarka od 10 minut pracowicie wypluwająca kolejne kopie zadań maturalnych. ;)

Zanim otrzymaliśmy swoje egzemplarze (to była dość wolna kopiarka :D ), pytania zostały przeczytane publicznie. Stwierdziłem, że leżę i pierwszą godzinę spędziłem na dyskusji z koleżanką za plecami, która też miała problem z wyborem tematu. Ostatecznie oboje pisaliśmy temat nr. 2, choć uwagami wymieniliśmy się dopiero po opuszczeniu sali. Serio! :)

Pracę zdałem jakąś godzinę przed czasem. Zresztą niewielu było takich, co wysiedzieli do końca 5. godziny. Wniosek? Albo matura była banalna albo ludzie się po prostu poddali. ;)

Zadań z matmy nie pamiętam. Wiem tylko, że jako jeden z niewielu porwałem się na zadanie premiowane, które i tak uwzględnione nie zostało, bo zabrakło punktów. Że niby u wszystkich zadanie rozwiązane było tak samo. A ponoć matematyka to przedmiot ścisły. :P

W sali, gdzie pisałem były dwie matematyczki, w tym jedna „nasza”. Niestety, „nasza” była tylko od pilnowania. „To jest matura i to wy macie się wykazać wiedzą” itp. Druga, jakkolwiek pomóc za bardzo nie mogła, dawała do zrozumienia, kiedy ktoś dobrze kombinował lub całkowicie mijał się z rozwiązaniem. Efektem było rozwiązane zadanie „na 6” i odjęte 1,5 pkt. (sprawdzała „nasza”) za rachunek prawdopodobieństwa. :|

Ponoć w toalecie leżał komplet rozwiązanych zadań podstawowych. Nie wiem, nie widziałem, ale niektórzy twierdzili, że skorzystali.

Jak z polaka wszyscy skończyli przed czasem, tak na matmie niektórzy przeciągnęli prawie o godzinę.

Ustne poszły ciut gorzej. Na polskim dostałem po uszach za moją niechęć do czytania lektur a na matmie znowu kilka punktów mniej od mojej nauczycielki. Powód? Pogubiłem się w rozwiązaniu. A tylko dlatego, że trafiłem na tak proste zadania, iż 3 razy podchodziłem do ich rozwiązania, bo myślałem, że gdzieś popełniłem błąd.

Angielski był czystą formalnością. Z egzaminatorów tylko nasz nauczyciel znał język na tyle, żeby cokolwiek ocenić. ;) Do tego jego ocena brzmiała czasem mniej więcej tak: „Dobrze, choć można też powiedzieć tak…”. ;)

Tu ciekawostka – przez pierwsze pół roku nasz anglista był przekonany, że w Polsce oceny to 2, 3, 4 i 5. Efektem było zero szóstek, ale też i zero jedynek w dzienniku. :D

Ogólnie maturę wspominam dość dobrze. Stresu zero. Bardziej zdenerwowany byłem rok wcześniej, kiedy dotarło do mnie, że to już za rok.

Do samej matury nie przygotowywałem się jakoś specjalnie. We wrześniu obiecałem sobie, że od stycznia siadam do nauki. W styczniu, że w ferie się pouczę. W ferie były ciekawsze zajęcia i start przesunąłem na po feriach. Miesiąc przed przypomniałem sobie, że warto by coś powtórzyć a skończyło się na przeczytaniu 1/4 jakiegoś opracowania na 2 dni przed egzaminami. ;) Tak więc do matury podszedłem z wiedzą wyniesioną z lekcji i zajęć dodatkowych.

A jak Wam poszedł egzamin dojrzałości? Rzućcie trackbackiem, jak się zdecydujecie coś napisać.


Ostatni odwiedzający:

Komentarze do notki „Znów za rok matura”

  1. BTM powiedział(a):

    Har ;-)

    Ja tam tylko pamiętam schizę na angielskim. Przygotowałem się na full wypas z wszystkich 3 pytań czekając na swoją kolej. Podchodzę, rozmawiam, opowiadam, odpowiadam. „Ok, to teraz pytanie nr 4” – totalne przerażenie w oczach, babka chyba to zauważyła i tekst „no po drugiej stronie kartki”. Faktycznie, było czwarte pytanie ;-)

  2. medra powiedział(a):

    Że matura?

    Wczoraj everthere, dzisiaj yano przypomniał mi moją maturę, ba.. w ogóle edukację. Mniej więcej dzisiaj ;) stukają 4 latka, zamiast 6, od tego wyczynu w moim wykonaniu. Zdawałam z 2 letnim opóźnieniem, bo moja edukacja jest zdeczka zakręc[...]

  3. zdz powiedział(a):

    Mam takie jedno wspomnienie. Przyszedłem do szkoły na dwie godziny przed maturą, bo taki miałem dojazd. Żeby jakoś spędzić czas, usiadłem w garniturze na ławce przed szkołą i w ramach zabicia czasu czytałem materiały, które sobie dzień wcześniej przygotowałem. Ktoś przechodził i z uśmiechem powiedział, że teraz to już za późno na naukę. Matura była z polskiego, a ja miałem wydrukowane wprowadzenie do protokołów routingu dynamicznego ze stron Cisco:)
    A lat to było 8 temu.

  4. YaaL powiedział(a):

    Nie chce mi się smarować całej notki, to napiszę tylko jedną ciekawostkę: na ustnym angielskim dostałam pytanie z Gwiezdnych Wojen (:

Zostaw komentarz

Komentarze nie mające związku z tematem wpisu mogą (ale nie muszą) zostać usunięte. Bezwzględnie będą usuwane komentarze obraźliwe, wulgarne czy reklamowe (także w stylu onet.blog).

W komentarzach możesz korzystać z Markdown.

yano is proudly powered by Jogger | RSS | Design by Ian Main, ported by Patryk Zawadzki.