23 maja 2008, 22:12:49
Okradziono mnie, czyli ile kosztuje zgłoszenie przestępstwa
Tytuł może się wydać dość dziwny, ale jest jak najbardziej prawdziwy. Okazuje się, że komisariat policji stał się firmą usługową, gdzie należy uiścić opłatę (sic!), żeby zostać obsłużonym. Nieprawdopodobne? A jednak.
Ratunku, zostałem okradziony!
Z plecaka ginie portfel a razem z nim oczywiście pieniądze, dokumenty, karty itp. To znamy. Polska rzeczywistość, można by rzec. Ale nie to jest najgorsze. Prawdziwa polska rzeczywistość dopiero się zaczyna.
Pierwszym odruchem jest zapewne zgłoszenie faktu kradzieży na policji. Ale zanim udamy się na komisariat, radziłbym zablokować wszelkie karty bankomatowe, kredytowe i tak dalej. Na komisariacie spędzimy sporo czasu a nie chcielibyśmy, żeby ten czas ktoś inny spędził na opróżnianiu naszego konta.
Blokada kart kredytowych
Okazuje się, że to wcale nie jest takie proste. Znalezienie potrzebnych informacji na stronie banku PKO BP zajęło mi dobrą chwilę. FAQ i mapa strony milczą na ten temat. Na stronie kontaktu znajdujemy tylko numer na tajemniczą Kartolinię, gdzie (prawdopodobnie) można dokonać blokady. Oczywiście po odstaniu swojego w kolejce, czyli odsłuchaniu wszystkich spamtomatów. Warto jeszcze przypomnieć sobie numer dowodu i PESEL, bo bez tego ani rusz. Po 20 dłuugich minutach możemy cieszyć się (miejmy nadzieję) nienaruszonym kontem.
Jeśli byliśmy posiadaczami innych kart sieci handlowych, takich jak TESCO czy IKEA to mamy kolejny problem. Np. IKEA również nie daje nam możliwości szybkiej blokady a jedyny numer wymieniany przy obsłudze kart jest… infolinią niedostępną z niektórych sieci komórkowych (numery zaczynające się na 080x są często blokowane przez operatorów). Przykre. I kosztowne, jeśli przypomnimy sobie, że takie karty są zabezpieczone jedynie naszym podpisem. A potem przychodzi rachunek na mebelki za 3000zł.
Zgłaszamy kradzież
Teraz zaczyna się farsa. A raczej prawdziwy horror. Najpierw musimy znaleźć najbliższy komisariat. Jeśli szczęśliwie ocaliliśmy komórkę, to proponuję skorzystać z numeru 112. Wprawdzie jest to numer awaryjny i wykorzystywanie go jako książki adresowej wydaje się niestosowne to jednak powinniśmy tam otrzymać właściwy adres.
Jak już trafimy na komisariat, udajemy się do odpowiedniego okienka celem zgłoszenia przestępstwa. Będziemy musieli dokładnie opisać sytuację oraz zgłosić kradzież dokumentów. Przy czym musimy być pewni, że to kradzież, bo jeśli dokumenty przypadkiem zgubiliśmy to możemy się liczyć z karzącą ręką sprawiedliwości za fałszywe zeznania!
Zanim jednak dostaniemy zaświadczenie o zaginięciu dokumentów musimy udać się na pocztę i… zapłacić 15zł. Tylko skąd mamy wziąć te 15 zł, skoro portfel z naszymi pieniędzmi zmienił właściciela? A co wtedy, gdy są to godziny wieczorne i jedyna czynna poczta znajduje się kawałek od nas? Musimy liczyć się wtedy z ewentualną karą za jazdę na gapę. No cóż, nie ma lekko.
Mając potwierdzenie przelewu zostaniemy dopuszczeni przed majestat posterunkowego. Jeśli posterunkowy będzie miał dobry humor, to zaświadczenie wystawi nam łaskawie od ręki. W innym wypadku przyjdzie nam czekać 2-3 dni. Oczywiście wcześniej poczekamy sobie w przytulnej atmosferze komisariatu na swoją kolejkę.
Ciąg dalszy…
…wygląda wszędzie praktycznie tak samo. Musimy załatwić nowe karty, nowy dowód osobisty i inne dokumenty. Wydanie każdego wiąże się oczywiście z odpowiednią opłatą. Będziemy mieli szczęście, jeśli szybko dokonaliśmy blokad i nikt sobie nie pohulał za nasze pieniądze. Większość banków przejmuje zobowiązania za transakcje wykonane po zgłoszeniu kradzieży.
A po kilku miesiącach odbierzemy polecony z decyzją o umorzeniu śledztwa.
Nasuwa się tylko pytanie: po co płacimy podatki? Dlaczego 20% naszych dochodów wędruje do kasy państwa skoro musimy płacić nie tylko za leczenie w rozsądnym terminie ale również za obsługę na komisariacie? Brakuje tylko tego, żeby wyposażeniem strażaka, obok tradycyjnych: toporka i sikawki, była również kasa fiskalna!
No cóż, pozostaje podziękować. Wszak zderzyliśmy się czołowo z polską rzeczywistością a jednak przeżyliśmy. Tym razem.
Zabezpiecz się
Z powyższego wpisu wynika tylko jedno – zabezpiecz się. Nie przed kradzieżą, bo to jest oczywiste, ale na wypadek kradzieży. Jak?
W portfelu warto mieć kartkę z naszym numerem telefonu. Często jest tak, że portfel jest opróżniany z gotówki i wyrzucany. Ułatwimy wtedy kontakt z nami ewentualnemu znalazcy.
Przy sobie zawsze miej zapisane wszystkie ważne telefony – do banku, obsługi klienta, na infolinię. Zaoszczędzi Ci to czasu na gorączkowe poszukiwania tych numerów jak już zostaniesz pozbawiony portfela. Jeśli masz słabą pamięć, zanotuj również numery kart kredytowych, dowodu osobistego, PESEL itp. Przydadzą się przy zgłaszaniu blokady.
Nie zaszkodzi też mieć przy sobie niewielkiej rezerwy gotówki. 50 zł powinno wystarczyć. Ważne, żeby była to stalowa rezerwa, czyli nie do ruszenia w przypadku chwilowej zachcianki. Przydadzą się też bilety na komunikację miejską.
Oczywiście trzymanie tych rezerwowych informacji w portfelu czy torebce byłoby cokolwiek nierozsądne. Dlatego warto mieć ubranie z kieszeniami. Cały pakiecik (kartka, banknot, bilety) nie jest duży i nie powinien bardzo ciążyć.
Pozostaje mi życzyć, aby pakiecik nigdy nie był Wam potrzebny.
Tagi: bank blokada karty komisariat kradzież policja polska poznań przestępstwo
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz lub umieścić trackback ze swojej strony.
„Znów za rok matura” Następny wpis:
Kocie żarcie

chich powiedział(a):
23 maja 2008 o 23:19:46
Tylko dlaczego 15 zł? Ustawa o opłacie skarbowej mówi o 17 zł.
23 maja 2008 o 23:51:02
@chich: Pytanie brzmi raczej – dlaczego za dokument, który muszę uzyskać przez infantylność policji muszę płacić? Przecież gdyby policja spełniała swoje zadanie, to nie musiałbym teraz ganiać za papierkami. Po drugie – za to, żebym mógł w razie czego zgłosić coś na policję i uzyskać odpowiednie zaświadczenie płacę co miesiąc całkiem konkretną kwotę w postaci podatku. No i wreszcie po trzecie – czemu muszę latać w poszukiwaniu czynnego okienka pocztowego? To jest naprawdę utrudnianie życia osobie, która i tak już znalazła się w trudnej sytuacji!
alek powiedział(a):
24 maja 2008 o 01:47:32
20% to podatek dochodowy, jak podliczyć wszystkie podatki to wyjdzie, że pewnie coś koło 70% naszych dochodów oddajemy państwu, które w sytuacjach takich jak ta ma nas w głębokim poważaniu.
rad powiedział(a):
24 maja 2008 o 02:51:11
ostatnio zgłaszałem włamanie do samochodu (szyba, radyjko) bez opłat i po ok 2h byłem w domy.
Stały kontakt z komisariatem przez telefon, nie było wolnego radiowozu więc musiałem podjechać.
Ja nie mam co narzekać
24 maja 2008 o 10:13:51
Z tego co pamiętam, to przy blokowaniu karty wystarczy jej numer (jeśli go znasz), nazwa banku (właścicielem karty nie jest bank, tylko firma ją wydająca) i jakieś podstawowe informacje typu nazwisko i adres. Nazwiska panieńskie matki, PESEL-e itd. potrzebne są, jeśli nie znasz numeru karty.
Co do numeru pod który należy dzwonić, to ja po pobiciu (ze wstrząsem mózgu) i kradzieży z jakiegoś powodu wystukałem numer… 913. Nie wiem, skąd mi on przyszedł do głowy (wspomniany wstrząs, poza tym byłem niespecjalnie trzeźwy), ale dosłownie po 2 minutach przyjechało dwóch uzbrojonych karków w nieoznakowanym samochodzie i zapytało: „To pan wzywał wsparcie?”. Do dzisiaj znajomi się ze mnie nabijają
A o opłacie 15 czy 17 zł nie pamiętam, chociaż na zaświadczenia musiałem czekać 2 dni i 3 razy jechać na posterunek, może teraz to wprowadzili? Śledztwo oczywiście umorzono.
24 maja 2008 o 10:41:39
Jakiś rok temu zgłaszałem kradzież roweru. Nic nie płaciłem.
24 maja 2008 o 10:54:15
Opłatę wprowadzili jakoś niedawno. I z tego co się zorientowałem jest to opłata za wydanie zaświadczenia o zaginięciu dowodu osobistego. Co nie zmienia faktu, że jest to bez sensu, biorąc pod uwagę wysokość płaconych podatków. O odsyłaniu poszkodowanego na pocztę już nawet nie wspominam.
24 maja 2008 o 11:00:30
Zgadzam się, że to bzdura, zwłaszcza, że wyrobienie nowego dowodu i tak chyba nieźle kosztuje :/
24 maja 2008 o 11:26:08
A to ktoś jeszcze ma złudzenia, że policja służy do ochrony obywateli przez przestępcami, a nie siedzących na stołkach przed obywatelami?
24 maja 2008 o 11:36:15
Wczoraj zacząłem pisać komentarz, ale po pierwsze: nieco się rozrósł, a po drugie – przybrał formę nieco zbyt lekką formę. W związku z tym nie zamieszczam go tutaj, lecz na moim joggerze
link
rad powiedział(a):
24 maja 2008 o 17:27:39
@rozie: nie, ale kiedyś np. chcieli mnie okraść w ciemnej alejce, zanim się spostrzegłem z za rogu wyjechała lodówka i wyskoczyło z niej 3 misiaczków, a z drugiej strony 2 tajniaków z pistoletami i zaczęli się sprzeczać kto ma ich zatrzymać

więc ja nie mam co narzekać
pozdrawiam
24 maja 2008 o 19:48:16
Jako osoba mająca kontakt z tego typu przypadkami, bardzo zachęcam by zgłosić operatorom sieci komórkowych fakt kradzieży dokumentów — zdarzają się aktywacje na fikcyjne osoby i późniejsze obciążenia kwotami rzędu -set złotych.
Godryk powiedział(a):
26 maja 2008 o 07:44:22
Witaj w klubie – mnie obrobili w zeszłym roku.
Pierwsza rzecz – obleciałem okoliczne kosze na śmieci (jak złodziej ze starej szkoły, to wyrzuci portfel tak, żeby go było łatwo znaleźć), ale niestety. Po paru minutach szukania – telefon do banku (przypadkiem pamiętałem numer). Swoją drogą, teraz jest dostępny jakiś ogólny numer do zgłaszanai wszystkich kart, nie pamiętam go, niestety.
(I nie, jak zgłaszasz we własnym banku, to nie trzeba pamiętać numeru karty, wystarczy podać swoje dane. W dodatku bank może od razu pomóc zastrzec dokumenty – bardzo przydatne! – i sprawdzić saldo, czy ktoś nie wykorzystał karty. Ale numer do serwisu banku trzeba znać.)
Druga rzecz – wizyta na komisariacie. Na szczęście był trzysta metrów dalej. Ale…
Samo czekanie, aż znajdą kogoś, kto mógłby przyjąć zgłoszenie, zajęło dwie godziny. A że okradli mnie w naleśnikarni, i kojarzyłem, gdzie gość siedział, to poprosiłem, żeby zatrzymali naczynia z jego stolika, żeby policja mogła zdjąć odciski palców. I co? Oczywiście, jak przyszliśmy tam z policjantem po dwóch godzinach z kawałkiem (bo zeznanie musiał zaprotokołować), to się okazało, że chwilę wcześniej poszły do mycia, bo tak długo to trwało, że uznali, że zrezygnowałem…
W sumie cała zabawa to wydanie pięciu nowych kart (na szczęście koszty ściągnęli sobie z ich ubezpieczenia, przynajmniej się na coś przydało), nowy dowód (30 zł), nowy portfel (też parędziesiąt złotych) i kupa latania i załatwiania (do tego dwie stówy z hakiem za dwa przejazdy z Warszawy do Wrocławia, zeby złożyć wniosek i odebrać dowód – niestety, trzeba to załatwiać osobiście).
(Najgorsze, że planowałem wziąć kredyt, i gucio – bez dowodu nie dają. Ale poinformowali mnie o tym w banku dopiero po załatwieniu wszystkich formalności… :-/ )
Villi powiedział(a):
26 maja 2008 o 10:12:27
To ja dodam że to spotkało nie Yano tylko moją osobistą rodzicielkę. Gdy wyszedł na jaw brak portfela byłyśmy na działce, tylko z telefonami komórkowymi. Yano wyszukał nam konieczne numery telefonów, ale blokowanie karty w pko bp zajęło duuużo czasu. Większość z tego czasu musiałyśmy wysłuchiwać radosnych melodyjek i informacją „proszę czekać”.
Na komisariacie tez nie miał kto chwilowo zgłoszenia przyjąć. I trzeba było czekać, czekać i czekać.
Czyli wniosek jest jeden – jak Cię okradną musisz sporo wolnego by ze wszystkim dojść do ładu.
Polismen powiedział(a):
22 stycznia 2009 o 13:07:49
Co to za bzdury z tą opłatą ?! Jestem policjantem i poświadczenie drukuje i wydaję od ręki za darmo ! Za co niby ma płacic pokrzywdzony ?
22 stycznia 2009 o 14:06:55
@Polismen: Ja tego nie wymyśliłem. Opisany jest autentyczny przypadek.
nana powiedział(a):
26 stycznia 2009 o 00:42:18
no właśnie, też płaciłam za wydanie takiego oswiadczenia
równo 17 zł:d i zjebke dostałam za posiadanie wszystkiego głeboko i szeroko, jak to studenci
GT powiedział(a):
22 lutego 2009 o 10:20:31
Ja też straciłem wczoraj portfel
Najgorsze jest to że jestem udupiony na dłuzej
przynajmniej 3miechy.
pracuje od 7:30-15:30 czyli tak jak działa mój UM
Szanse na wyjscie z biura sa mniej niż zerowe. wiec wyjsc moge jak bede miał L4 czy urlop (a na to sie nie zanosi)
Pomijam ze musze wyrabiac sporo dokumentów (bo i Ksiażeczke Wojskową, karty bankomatowe, dowód osobisty, kartą kasy chorych) to musze iść do lekarza/biec do lekarza po nowa recepte waznych dla mnie leków.
21 luty odbijać mi sie bedzie czkawką przynajmniej przez kilka miesiecy.
Musze też zabezpieczyć sie u operatorów komórkowych,
Na szczescie w komisariacie zgłosiłem zagubienie dowodu.
Teraz tylko U.Miasta i długa lista opłat, czekania i złożeczenia na włsna głupotę.
Jedyne co mnie by pocieszyło to przesyłka listowa z moimi dokumentami.
Nic na komendzie nie płaciłem za zgłoszenie. Może ktoś chciał dorobic/ pomylił sie
Mam 2 pytania:
1) czy zastrzeżony dowód osobisty można później odwołać w przypadku jak ktos mi go zwróci
2) czy mogę sprawdzić czy na mój dowód osobisty ktoś wział kredyt/zakupił sobie nowy aparat telefoniczny
Witek powiedział(a):
25 czerwca 2010 o 21:00:22
słuchajcie ja pojechałem po auto z handlarzami do belgi i mnie okradli na 20000 zł, to był polak z ruskim, to było dokładniej w antwerpen. Ochrona z giełdy odwróciła się plecami a policja nawet po telefonie nie przyjechała na miejsce. Ostrzegam tych którzy chcą tam jechać. Jeśli znajdzie się osoba o podobnej sytuacji prosze o info 693115817