16 czerwca 2008, 23:24:09
Pomóżmy naszym... wrócić do domu.
Co wierniejsi kibice pewnie mnie zlinczują, ale należało nam się. Dostaliśmy całkiem słuszny łomot.
I na co było wywieszanie reklam piwa na balkonach? Na co dodawanie flag do galerii? Jedyne co nam dobrze wyszło, to najazd na sędziego. O, to potrafimy. To nie wina reprezentacji, to przez Webba, przez Austriaków, Niemców, Podolskiego, bo trawa była za stroma itp. W narzekaniu jesteśmy najlepsi. 
Wypada tylko wspomnieć o Borucu, którego już zaczęto nazywać polskim królem Arturem oraz o brazylijskiej nadziei polskiego futbolu - Rogerze G. W sumie chyba lepiej by było, gdyby na boisko wystawić tylko ten duet, bo reszta tylko skutecznie psuła wszelkie akcje, z Krzynówkiem na czele, który chyba uwziął się na latające nad stadionami gołębie.
A na zwycięzców typuję Holendrów. Jak dotąd pokazali na co ich stać i wcale bym się nie zdziwił, gdyby to oni sięgnęli po puchar.
I tym optymistycznym akcentem pozostaje mi podziękować wszystkim sąsiadom za emocjonujące okrzyki. Przynajmniej do czasu Mistrzostw Świata.
Tagi: euro2008 polska reprezentacja futbol
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz lub umieścić trackback ze swojej strony.
Kocie żarcie Następny wpis:
Ręce precz od takiego SEO!

17 czerwca 2008 o 00:24:52
Zgadzam się z Tobą. Ta nagonka na Webba jest żałosna. Dobre podsumowanie tego wszystkiego znalazłem u kolegi w jego galerii (w jednym z serwisów społecznościowych): „Pomóżmy naszym! Dodajmy mikrokontrolerowy miernik elementów RLC do galerii!”.
I to jest niestety norma, kiedy zmarł Jan Paweł II, po sieci krążyły wiadomości typu „o 21:37 zgaśmy wszyscy światło”.
17 czerwca 2008 o 07:42:14
Yano, spróbuj znaleźć w tym pozytywy. Polacy wykazali się bojowością. Jak wybuchnie wojna Iran-Izrael, zgadnij kogo prezydent poślę z misją pokojową? Hordę kiboli, a ich dowódcą będzie gen. Donald „chcę zabić” Tusk. Taka prawda. Największym sukcesem polskiego kibola jest wysoka jakość własnego mięsa.