19 maja 2009, 20:42:58
EMPiK się spoufala
Jak podaje Gazeta.pl, EMPiK ostatnio przyjął nową strategię walki o klienta wykorzystując dane osobowe z kart do zadzierzgnięcia bliższej więzi z kupującymi.
Żeby zacytować kluczowy fragment:
– Robiliśmy z mamą zakupy w Empiku w Arkadii i kiedy w kasie wręczyliśmy kartę płatniczą, pracownik zwrócił się do mamy tak: "A teraz, pani Krystyno, proszę o kod pin". Okazuje się, że to nowy model ocieplania relacji z klientami.
O ile jestem stałym klientem w jakimś miejscu (niech to nawet będzie salon EMPiK) i mam to szczęście trafiać na te same osoby, to jeszcze pół biedy. Ale jak w obcym miejscu ktoś mi pojedzie z formułką „poproszę PIN, panie Jacku” to autentycznie nie wytrzymam. Wprawdzie niegrzecznym być nie wypada, ale jak już się tak koniecznie chcą spoufalać to może ja też będę bardziej bezpośredni w kontakach?
Ciekawe jak taka pani kasjerka (bo raczej do nich ograniczę „cieplejsze” kontakty
) zareaguje, jak jej w odpowiedzi zaproponuję, że poczekam na nią po pracy? Albo zaproszę na kawę w przerwie? Odpowiedź z pewnością będzie negatywna, ale jak więcej osób zacznie się w ten sposób „odgryzać” to może pójdzie w górę sygnał, że nie warto się narzucać klientom?
Zdaję sobie oczywiście sprawę, że to odgórne zalecenie (choć słowo „rozkaz” byłoby bardziej adekwatne, patrząc na dalszy ciąg artykułu) i biedne kasjerki (i kasjerzy) nie są tu niczego winne, ale skoro opinie pojedynczych klientów nie robią wrażenia na marketoidiotach to może bardziej masowa akcja zwróci ich uwagę?
Nie lubimy nachalnych banerów, ulotek w skrzynkach i pod drzwami, więc zaprotestujmy przeciwko takiemu spoufalaniu się. Jestem pewien, że za którymś razem dotrze do tych tępych głów, że pewnych granic się nie przekracza. Szczególnie jak niepozorny kasjer odbierze dwuznaczną propozycję od właśnie poznanego pana Krzysztofa w skórzanej, ćwiekowanej odzieży. 
Tagi: empik imię karta klient
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz lub umieścić trackback ze swojej strony.
Nie strzelać do listonosza! Następny wpis:
Nowa reklama Heyah

radrk powiedział(a):
19 maja 2009 o 20:47:57
myślisz że pracownikom to się podoba i mówią po imieniu z własnej woli? otóż nie, są do tego zmuszani. więc odgryzanie się w taki sposób jest bardzo nie w porządku, o ile nie zrobisz tego wobec kierownika
Immek powiedział(a):
19 maja 2009 o 20:51:17
Nie wiem skąd w ludziach takie zamiłowanie do form ,,grzecznościowych’‘. Można mówić do kogoś grzecznie i miło po imieniu, a można panować i być chamem.
Ja tam w ogólności nienawidzę jak się do mnie mówi pan, bo jaki ja tam pan. Prostym chłop ze wsi i niczyim panem nie jestem.
Masz więc rację, że jakby taki empikarz mi z tym panem zajechał, to bym wyszedł z siebie.
19 maja 2009 o 20:55:08
Tylko przed oblicze kierownika (a już z pewnością przed oblicze tego marketoidioty, co to wymyślił) dopuszczony raczej nie będę. Natomiast pozostaje cień szansy, że pracownicy poczują się nagabywani przez klientów i poskarżą się górze.
Dla mnie takie zachowanie sprzedawcy w stosunku do obcej osoby jest równoważne z ulotką pod drzwiami czy banerem wyskakującym na pierwszy plan (i odgrywającym durną muzyczkę).
19 maja 2009 o 21:01:12
Boże, ale słabych marketingowców mają. Sztucznie to brzmi. Od dziś płacę tam gotówką. :S
daromar powiedział(a):
19 maja 2009 o 21:19:38
Yano: lekki staroć to jest, na wiadomościach24 o tym było juź 3 tyg temu
19 maja 2009 o 21:25:08
@daromar: Zgodnie z informacjami z Gazety akcja była przeprowadzana wpierw w mniejszych salonach (i ponoć była miło przyjęta – jak widać niekoniecznie) a teraz wchodzi już do całej sieci.
daromar powiedział(a):
19 maja 2009 o 21:29:02
nie sądzę żeby to było dobrze przyjęte, zresztą link pochodzi z wykopu i tam komentarze były w większości negatywne
Void powiedział(a):
19 maja 2009 o 21:40:06
Protestuję. (tadaaa!)
20 maja 2009 o 01:01:28
Nie widzę w tym nic dziwnego. Automaty/maszyny już od dawna żegnają i witają nas w ten sposób. Gdy tylko rozpowszechnią się do tego stopnia, że od maszyny i to mówiącej, będziemy kupować bilet i gazetę, też usłyszymy, „Miłego dnia Panie Jacku”
O co c’mon?
Void powiedział(a):
20 maja 2009 o 01:03:37
Zapewne o to, że ten pracownik/automat ma głęboko w rzyci, czy nasz dzień będzie miły, czy nie.
20 maja 2009 o 01:12:51
Jeśli będę miał ochotę nawiązać bliższe stosunki z personelem to zostawię im swoją wizytówkę. Karta kredytowa/płatnicza wizytówką nie jest a dane na niej są umieszczone w celu ewentualnej weryfikacji czy faktycznie mam prawo się tą kartą posługiwać a nie do zawierania nowych znajomości.
20 maja 2009 o 09:21:12
Polacy naprawdę mają jakieś zapędy do protestowania. W zasadzie oprotestowaliśmy już wszystko.
Najchętniej oprotestowałabym mówienie do mnie per pani, bo mnie to po prostu wkurza. A już jak słyszę milusie „pani Kasiu” od mojej nauczycielki od analizy to mam ochotę ją udusić.
A kasjerki w empiku mają chyba na sobie plakietki z własnym imieniem. Zawsze można odpowiedzieć: „Dziękuję pani Zuziu” :>
20 maja 2009 o 09:38:53
@anoriell: Pytanie, czy to źle, czy dobrze? Czy protestujemy ot, dla samej radości chodzenia pod prąd czy jednak mamy konkretny w tym cel? Mi osobiście (a jak widać nie tylko mi) nie podoba się kalkowanie angielskich/amerykańskich zwyczajów językowych. Na zachodzie przyjęło się, że do wszystkich mówi się „you” i nikt w tym nie widzi nic złego. Ostatnio zauważyłem podobną tendencję u nas choć nie wynika to zupełnie z naszej historii czy uwarunkowań kulturowych. Szczególnie młodsze pokolenie w tym bryluje. Toż odrapany luj parkowy prosząc o 20 groszy na „jagodziankę” potrafi powiedzieć „szanowny panie” gdy smarkateria w sportowym ubraniu ogranicza się do „ej, masz 20 groszy”.
Mi osobiście taka forma „zbliżania się do klienta” nie odpowiada i nie zamierzam przymykać oka na tego typu poufałości.
20 maja 2009 o 16:05:50
@Yano, Protestujecie bo nie macie nic lepszego do roboty. Siedząc przed kompem w ciepłych papuciach sprzyja wymyślaniu coraz to nowych problemów. Porównaj sobie problem „miłej kasjerki w Empiku” do problemu „zmarła moja mama”. Jak dla mnie – po prostu Wam sie nudzi i tyle!
20 maja 2009 o 16:14:36
@konieckropka Jak widać Ty też nie masz nic lepszego do roboty poza łażeniem po blogach i zostawiania – nic nie wnoszących do dyskusji – komentarzy. Poza tym o ile problem mojej rodzicielki mnie jeszcze (na całe szczęście!) nie dotyczy o tyle obca osoba zwracająca się do mnie po imieniu (bo owszem, robię zakupy w EMPiK-u, oraz tak, płacę tam kartą) jest jak najbardziej aktualny. Wg Ciebie pewnie lepiej siedzieć na Onecie i pisać komentarze (równie błyskotliwe co Twój obecny) i mieć wszystko w przysłowiowym „głębokim poważaniu”.
Immek powiedział(a):
20 maja 2009 o 20:06:59
Jezu…. Nie dość, że przeszkadza panu (twoich niewolników, bo mojemu nie) taka pierdółka jak użycie pana (j.w.) imienia, to nie może pan (j.w.) uszanować tragedii konieckropki i zrozumieć, że w tym stanie może postrzegać czyjeś debilne problemy jako jeszcze bardziej debilne…..
20 maja 2009 o 21:57:39
Po pierwsze – zachowajcie kulturę, bo to nie podwórko. Wypowiedzi na szczeniackim poziomie („debilne problemy”) zarezerwujcie dla kolegów z klasy!
Po drugie – zwrot, którego mają używać pracownicy EMPiK-u jest jak najbardziej odpowiedni, ale w sklepiku osiedlowym, gdzie pojawiam się średnio 5 razy w tygodniu a nie w sklepie, gdzie przewija się kilka tysięcy klientów dziennie a ja sam bywam tam nie częściej niż raz, dwa razy w miesiącu.
@Immek: 1) w Internecie przyjęło się, że mówienie do kogoś per pan jest conajmniej pretensjonalne a w wielu miejscach bardzo niemile widziane (np. na Usenecie można dostać za to po wirtualnych uszach) 2) jeśli już musisz, to z czystej grzeczności słowo „pan” należy pisać z wielkiej litery, tak jak i wszelkie zaimki (Twój, Wasz, Tobie itd.). Jeśli nie jesteś w stanie przyswoić sobie takich dwóch prostych zasad to raczej wątpię, że zrozumiesz, czemu mówienie do obcej osoby w formie „panie/pani [tu imię]” nie leży w dobrym tonie.
PS: Przy okazji – robiąc dziś zakupy w EMPiK-u nie zauważyłem, żeby kasjerka jakoś analizowała moją kartę (a powinna, bo takie są procedury obsługi kart). Więc o uzyciu imienia mowy być nie mogło. I tak powinno zostać, bo byłem dla niej jednym ze stu (dwustu?) klientów a i ja jej wcześniej na oczy nie widziałem ani nie spodziewam się więcej oglądać. A nawet jeśli, to są marne szanse, żebyśmy oboje pamiętali o moich dzisiejszych zakupach.
20 maja 2009 o 23:32:29
@Yano, komenuję tego typu wypowiedzi, bo dobija mnie, że ludzie potrafią Cierpie z powodu tego typu błahostek (czy też debilnych problemów, jak zwał, tak zwał. Pokaż mi przepis prawny w którym jest czarno na białym, że kasjerka (tudzież bankomat czy inna maszyna) nie może wrócić się do Ciebie po imieniu.
Nie wiem czy to ja mam kompleksy na punkcie własnego imienia czy Wy, ale EOT jak dla mnie, bo po prostu nie rozumiem Waszego problemu. Miłego debatowania.
21 maja 2009 o 09:59:40
Jasne, „pokaż mi przepis”. To są zachowania wynikające z kultury a nie z przepisu prawa! Jeśli stawiacie te dwie rzeczy na równi to może wróćcie do szkolnych ławek i tam głoście swoje mądrości. Mnie natomiast dobija jak dzieci ledwie opuszczające szkolne podwoje uważają się za znawców prawa, kultury, sztuki, problemów społecznych itp. Może trochę pokory z Waszej strony?
Villi powiedział(a):
21 maja 2009 o 10:18:39
Ale chwila, chwila, ktoś tu się gdzieś zagalopował. Porównywanie w stylu: „jak się możesz przejmować że mówią do Ciebie po imieniu skoro innych dotyka śmierć rodzica” czy coś w tym stylu, można porównać do objechania kogoś kto napisał „uwaga na jogurt firmy X, kupiłem a pod wieczkiem była pleśń” bo przecież głodujące dzieci w Afryce nawet nie wiedzą co to jest jogurt. No ludzie!
Spoufalanie się przez kasjerów w wielkiej sieci dla mnie jest mocno niefajne i krępujące raczej. Poza tym swojego imienia w formie oficjalnej nie używam (poza podpisywaniem dokumentów), więc usłyszenie go z dodatkiem pani spowodowałoby natychmiastowe zjeżenie.
A co do cierpienia z powodu poważnych problemów. Ponieważ prywatność w internecie jest ułudą, prawdziwe dramaty są według mnie zbyt osobiste by poruszać je przed wszystkimi Kasiami, Jasiami i Krzysiami którzy czytają je siedząc w ciepłych bamboszkach przed komputerem. Dlatego nie dziwią mnie wpisy o pleśni pod wieczkiem czy kasjerach mówiących po imieniu. W końcu nie każdy musi obnażać się i zawiadamiać świat o swym nieszczęściu. A wspólne protestowanie w imię dowolnych spraw potrafi naprawdę zbliżyć ludzi, co pokazała choćby historia naszego kraju
21 maja 2009 o 13:49:39
nie tylko tam. W Poznaniu robią to samo. Śieszne to jest. ale przynajmniej klient nie jest anonimowy. A teraz co wtedy jak ktoś będzie kupował świerszczyka? Taka osoba chce być anonimowa
torero powiedział(a):
21 maja 2009 o 14:33:30
Hm. A ja się przyznam bez bicia, że dopiero od niedawna zaczynam zauważać różnice między „proszę pana” a „panie Pawle”. Tzn. wiedziałem o nich, ale jakoś nie zwracałem uwagi, właśnie dopiero od jakiegoś czasu. A jak już słyszę „życzę panu miłego dnia, panie X.” to mam ochotę podobnież kogoś zamordować
Swoją drogą to ichniejszy marketing jest faktycznie OKDP. Nie wiem, kto mógł wpaść na pomysł – nawet po niewiadomojakich panelach – że spoufalanie się ludzi praktycznie się nie znających może przynieść jakikolwiek długofalowy, pozytywny efekt. No ale może się nie znam.
21 maja 2009 o 15:14:17
Nienawidzę formy Pan/Pani. Zawsze mówię do kogoś grzecznie po imieniu. Po to mamy imiona by z nich korzystać. Niestety ludzie o tym zapominają i sobie Panują. Ich problem – nie mój.
I jeszcze nikt mi nie zarzucił, że zwracam się do niego po imieniu a wręcz przeciwnie. Ludzie od razu są bardziej dla siebie życzliwi.
21 maja 2009 o 15:16:04
@paszczak000: Już widzę jak ktoś podchodzi na uczelni do profesora i mówi: „Ryszardzie, czy moglibyśmy ustalić ten dodatkowy termin egzaminu?” ;D
Michał _kUtek_ Kuciński powiedział(a):
21 maja 2009 o 16:16:50
Ja tam generalnie lubię tego typu akcje i gest empiku mi się podoba. Nie muszą mówić per pan, chociaż oczywiscie jakby do kogoś powiedzeli po prostu „Michał, wprowadź pin proszę”, to byłoby nieprzyjemnie.
Sam staram się zachować pewien dystans, zawsze wchodzę na wyższy ton gdy rozmawiam, ale po pewnym czasie zazwyczaj słyszę propozycję, abyśmy przeszli na „ty” (od zleceniodawców), albo sam to proponuję. Nigdy nie spotkałem się z negatywnym nastawieniem.
Do profesorów też najchętniej zwracałbym się na „Pani Elżbieto”, ale tutaj już może być przegięcie, więc trzymam jezyk za zębami. ;-)
Lubię bezpośredniość i sam jestem bezpośredni (tak mi się przynajmniej wydaje).
24 maja 2009 o 16:39:21
Najwyraźniej kierownictwo Empiku uznało, że nachalny personel (bo to jest nachalność i brak kultury, jeśli się zwraca do kogoś po imieniu bez przedstawienia) jest lepszy od dobrze wychowanego personelu.
esek powiedział(a):
03 czerwca 2009 o 16:48:51
A ja kiedys pracowałem w EMPiK’u. I czytając wypowiedzi osób chciałem zaznaczyć jeszcze jedną rzecz. Oprócz tego ze niby chodzi tu o długoterminowy efekt dzieki któremu klient miałby sie poczuć prawie jak u sbie w domu to jest to kolejna z opcji zeby zabrać pracownikom premie. W EMPiKach tak jak i w innych dużych sieciach jest tzw. Tajemniczy Klient ktory udaje klienta i podchodząc do kasy kasjer musi zaproponować „ambrele” czyli tzw. promocje, patrzec prosto w oczy podczas rozmowy, usmiechać sie, miec zapiete koszule do ostatniego guzika itp itd to teraz bedzie musial czytac imie z karty kredytowej.. a spróbował by tego nie zrobic… 300zł premi droga nie chodzi.. zwłaszcza ze za to ze jedna osoba popełni błąd podczas takiej wizyty a cały salon pokutuje i nikt nie dostaje premi prócz dyrekotra…
Rio powiedział(a):
30 sierpnia 2009 o 02:34:25
Wkurza mnie empikowe spoufalanie się. Owszem, wiem, że nie decydują o tym pracownicy, ale wczoraj na uwagę, że jest to niemiła mi forma, pańca zza kasy odpowiedzial "niech sobie pan zamaluje imie na kracie"... Błeee, omijać empik i się firma nauczy szanować klienta!
Estera Milewska powiedział(a):
07 października 2010 o 21:52:52
Szkoda, że tak mało klientów zdaje sobie sprawę z tego, że będąc kasjerem w Empiku ma się niewiele do powiedzenia, a nasze uwagi ma się gdzieś. A klienci i tak wyżywają się na nas