16 grudnia 2009, 00:43:16
Jak cię znajdą, tak cię znają...
O anonimowości w Internecie można pisać równie dużo co błędnie. Smarkateria jest przekonana, że ich to nikt nie znajdzie i czują się bezkarni. Inni paranoicznie unikają publikowania jakichkolwiek danych na swój temat i z obawy przed utratą prywatności trzymają się z dala od wszelkich serwisów społecznościowych.
Ci bardziej świadomi doskonale zdają sobie sprawę, że anonimowość w sieci to mrzonka. Wystarczy chwila nieuwagi a Google już pięknie prezentuje nawet takie dane jak nasz adres czy telefon:
A kto mnie będzie szukał?
Ktokolwiek. Kolega z klasy, sąsiad, współpracownik czy tez potencjalny pracodawca. Dlatego tak ważne jest zwracać pilną uwagę na swoje wypowiedzi w sieci, bo dojście po nitce do kłębka wcale nie jest takie trudne jakby się to niektórym wydawało. Przykład? A proszę bardzo.
Szukamy pracy
Niedawno stanąłem przed problemem znalezienia pracy i wysłałem kilka (dokładnie 5) swoich CV. Mniej więcej w tym samym czasie zanotowałem 30 unikalnych wejść na blog, gdzie słowami kluczowymi były moje imię i nazwisko. Można więc przyjąć, że w każdej firmie, do której trafiło moje CV, 6 osób zainteresowało się moim profilem w sieci. A to tylko wejścia na ten blog!
Nie będę się oszukiwał - posiadając konta na kilku serwisach społecznościowych jestem przekonany, że tam również zostałem precyzyjnie prześwietlony a zaproszenie na rozmowę (w sumie 4 :) ) to tylko uściślenie zebranych informacji i spotkanie człowieka "na żywo". 
Nieco bardziej wnikliwa analiza po mojej stronie dostarczyła, tym razem mi, precyzyjnych danych przynajmniej o tym, która z firm (i kiedy) prowadziła poszukiwania a w jednym przypadku trafiłem nawet na konkretną osobę z działu HR, z którą miałem przyjemność osobiście się spotkać na rozmowie kwalifikacyjnej (pozdrawiam serdecznie panią z QXL
). I to tylko przy pomocy zwykłych statystyk, wyszukiwarki i umiejętnego kojarzenia faktów!
Dodam też, że wiem dokładnie, który z moich obecnych kolegów firmowych (i kiedy) poszukiwał informacji na mój temat.
To wcale nie jest takie trudne jak się ma odpowiednie elementy układanki.
Uważaj na swoje wypowiedzi
Dlatego publikując cokolwiek w sieci bądź przygotowany na to, że prędzej czy później ktoś trafi w ten czy inny sposób na Twoje wypowiedzi. Czy jesteś przekonany, że te informacje wpłyną pozytywnie na Twoją ocenę u potencjalnego pracodawcy? Czy narzekając na blogu czy mikroblogu na współpracę z byłym klientem możesz liczyć na dodatkowe plusy u następnego? A może masz nieodpartą chęć napisania kilku słów pod adresem swojego szefa? Jesteś pewien, że on się o tym nie dowie?
Myśl zanim wyślesz
Tak więc zastanów się przed wciśnięciem przycisku wyślij - jak oceniłbyś autora tej (własnej) wypowiedzi gdyby przyszło Ci go zatrudnić w swojej firmie lub nawiązać współpracę? Bo usunięcie treści po ich opublikowaniu może nie być już tak łatwe, a pierwsze wrażenie można wywrzeć tylko raz.
Gorzej mają chyba tylko osoby mieszkające w Stanach Zjednoczonych, ale o tym, co (i gdzie) można znaleźć będzie później.
PS: Załączony na zrzucie odnośnik z Google zawiera dokładne informacje o adresach zamieszkania i telefonach kilku znanych mi osób. Forum, na którym te dane się znalazły, było dostępne tylko po zalogowaniu się (widać przez krótki moment nie tylko, skoro Google zdążyło skopiować zawartość) a obecnie cały wątek został usunięty. Co z tego, jak Google przechowuje kopię strony w pamięci podręcznej i jeszcze sporo czasu upłynie, zanim te dane stamtąd znikną a w międzyczasie każdy, kto wpisze imię i nazwisko trafi dokładnie na ten wynik. Google, jak na monopolistę przystało, poinformowane 2 tygodnie temu o zaistniałej sytuacji wcale nie kwapi się do usunięcia wyniku.
Tagi: anonimowość google prywatność
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz lub umieścić trackback ze swojej strony.
Ciekawostki od Google Następny wpis:
Z Pocztą Polską w nowe tysiąclecie.

16 grudnia 2009 o 10:02:31
fikcyjna osobowosc to podstawa, polecam
16 grudnia 2009 o 12:53:25
@0m3n: Fikcyjna osobowość? A co dalej? Fikcyjni znajomi, fikcyjne życie?
W końcu z jakimś znajomym z internetu będziesz chciał się umówić na piwo? I co, umówicie się w innym mieście i nie wymienicie się nawet numerami telefonów? Nigdy nie zdradzisz nazwiska? A może jednak się ujawnisz. Tylko, że jak już jeden z drugim wie że „grzybek15” to „Jan Kowalski”, to może się informacja rozejść i w końcu „fikcyjna osobowość” będzie fikcją.
Z drugiej strony… potencjalny pracodawca czy kontrahent może chcieć poznać jakieś Twoje osiągnięcia. W sieci, bo gdzie indziej… To utrzymywać dwie sieciowe osobowości? I myślisz, że tak łatwo będzie je rozdzielić? Gdzieś wyjdzie że te „dwie osoby” logują się z tego samego IP itp. W końcu może się okazać, że jednak da się to połączyć jednym zapytaniem Google. I wtedy ta „fikcyjna osobowość” może okazać się przekleństwem… bo cokolwiek stworzyła, to z założeniem, że nikt nie pozna prawdziwej tożsamości…
Dlatego ja wolę być tym kim jestem i w „realu” i w sieci. Przecież swoich prawdziwych poglądów nie muszę się wstydzić, nie mam powodu ich ukrywać. Nie chciałbym pracować dla kogoś, kto nie akceptowałby tego kim jestem? Ukrywać się potem w pracy?
Jednocześnie nie wszystko trzeba mówić głośno, nie wszystko trzeba publikować w sieci. Ale wystarczy odrobina umiaru i zdrowego rozsądku… paranoja może przynieść więcej szkód.
16 grudnia 2009 o 15:50:15
e tam, osiągnięcia reklamuję w miarę jawnym identyfikatorem, do reszty mam fikcyjne dane, z ludzmi z netu raczej sie nie umawiam, juz nie...
, mojego pracodawce powinno intersowac tylko to jak pracuje i co potrafie, moje prywatne poglady moge wyglosic twarza w twarz, w necie wole nie publikowac bo trolli jak ostatnimi czasy widac nie brakuje, a ignorowac wszystkich tez sie czasem nie da
umiar oczywiscie...jesli ktos tak chce to jasne
ja wole nie podawac moich danych, nie tylko ze wzgledu na mnei samego ale i na moich bliskich
jak sie konczy taka zabawa bardzo czesto widac na przykladzie naszych-kretynow... (N/O)
ergo kazdemu wedlug potrzeb
anks powiedział(a):
22 grudnia 2009 o 23:15:10
fraza z moim imieniem i nazwiskiem nic nie daje w googlu
imię i nazwisko + miejscowość daje profile z goldenline i profeo oraz artykuł z gazetki gminnej sprzed 10 lat 
29 grudnia 2009 o 00:24:19
@anks: To chyba raczej zasługa Twojej rodziny (przodków) niż Twoja.
Nie każdy ma takie szczęście posiadać popularne dane osobowe. 