15 stycznia 2010, 20:45:14
Z Pocztą Polską w nowe tysiąclecie.
W dobie Internetu, kiedy przesyłka dociera do adresata w ciągu kilkudziesięciu sekund, bez znaczenia, gdzie aktualnie się on znajduje, pod warunkiem, że ma urządzenie z dostępem do sieci, istnienie takiego tworu jak tradycyjna poczta wciąż jest niestety konieczne. Jeszcze nie posiadamy (i wątpię, czy w najbliższym czasie będziemy w posiadaniu) technologii, pozwalającej na natychmiastowy transfer nie tylko idei ubranych w słowa czy liczby ale i fizycznych przedmiotów.
Jeszcze niedawno słyszałem narzekania listonoszy, że Internet zabija tradycyjną pocztę, że coraz mniej listów jest wysyłanych, bo ludzie wolą wysłać e-mail czy SMS zamiast korzystać z formy papierowej. Jednak zamiast zachęcić klientów do korzystania z jej usług, Poczta Polska robi wszystko, żeby sprawiać wrażenie, iż jest dinozaurem czekającym na wymarcie. Nieliczne akcje promocyjne organizowane w okolicach świąt czy innych okazji przypominają raczej chwytanie się brzytwy niż chęć poprawy wizerunku.
A jest on gorzej niż marny. Np. u mnie notorycznie się zdarza, że przesyłki nie dochodzą. Albo dochodzą z dużym opóźnieniem (np. list wysłany z instytucji 2 przystanki tramwajowe dalej dotarł po 2 tygodniach!).
Innym wkurzającym elementem mojej poczty są terminy doręczania przesyłek. Przez 10 lat, jak mieszkam w okolicy, ani razu nie zdarzyło się, żeby list polecony, mniejsza paczka itp. została dostarczona w godzinach, gdy normalni ludzie zdążyli już wrócić po pracy do domu. Nie. Listonosz zwykle usiłuje mnie zastać między godziną 12 a 14. Oczywiście kończy się na zostawieniu awiza w skrzynce a ja muszę biegać na pocztę.
Przez 20 lat, które spędziłem w Warszawie, listonosz chodził 2-krotnie - raz wcześnie rano, w okolicach godziny 7, roznosząc przesyłki wrzucane tradycyjnie do skrzynek, a drugi raz po 16, kiedy musiał przesyłkę doręczyć. Tu, w Poznaniu, listonosze są z innej bajki, bo notorycznie odwalają swoją robotę w godzinach południowych.
Dziś po raz kolejny w skrzynce znalazłem awizo, bo jaśnie pan nie-będę-pracował-po-godzinie-16 się uparł, że o 14:35 ktoś będzie w domu. A akurat mi zależało, żeby ta przesyłka dotarła do mnie przed weekendem. Niestety, poczta (a właściwie jej filia) czynna jest do godziny 19 (w domu byłem 10 minut później) a w soboty nikt tam nie pracuje, bo niby po co?
A może on się mnie boi? Bo autentycznie mam ochotę facetowi obić co nieco a przynajmniej wygarnąć mu zdrowo od serca co myślę o jego nastawieniu do pracy. Bo:
- mam dość latania na pocztę, kiedy przesyłka powinna dotrzeć do mnie a nie ja do niej,
- mam dość znajdywania kolejnych informacji, że o godzinie 13 listonosz nie zastał nikogo w domu (większość ludzi wtedy pracuje, choć tym razem akurat ktoś był w domu, kretynie!),
- mam dość pomiętych listów, pogniecionej prenumeraty, naderwanych kopert i ton ulotek najwyraźniej wrzucanych nie tylko przez małolatów chcących dorobić ale i przez rzeczonych doręczycieli (o czym świadczy chociażby to, że ulotki są pomiędzy kopertami),
- mam dość wystawania w kilometrowej kolejce na poczcie, gdzie czynne jest jedno okienko zablokowane na dodatek przez jakiegoś ułomnego niedojdę, który nie radzi sobie z wypełnieniem druczku nadania,
- mam dość brania dnia wolnego tylko po to, żeby czekać cały dzień na darmozjada z torbą i z bardzo-ważną-przesyłką,
- mam dość otrzymywania w tym dniu awiza informującego, że nie było mnie w domu, kiedy warowałem przy drzwiach jak pies,
- mam dość wysłuchiwania informacji przez telefon, że przesyłka była ponadwymiarowa i listonosz nie brał jej ze sobą i stąd to awizo,
- mam dość wysłuchiwania informacji w okienku, że owa ponadwymiarowa przesyłka nadal jest u listonosza (sic!), który jeszcze nie wrócił z terenu (o godzinie 18!),
- mam dość poczty czynnej w godzinach, kiedy nic się nie da załatwić, bo większość ludzi wraca wtedy z pracy i czekanie w kolejce jest ewidentną stratą czasu,
- mam dość czekania do poniedziałku na przesyłkę, która miała dla mnie ogromne znaczenie pod warunkiem, że otrzymałbym ją przed weekendem,
- i wreszcie mam dość tej instytucji mającej głęboko w otworze swoich klientów, tego monopolisty zawszonego, zmuszającego mnie do wyciągania metalowego złomu ze skrzynki i kosztującego mnie tyle nerwów. Bodajbyś sczezł!
Wszystkie powyższe "mam dość" opisują tylko niewielką część z tego, czym raczy mnie moja poczta. O innych mi się nawet pisać nie chce, bo niewielu z Was by uwierzyło w to, że listonosz ponadwymiarową przesyłkę (dwie sporawe książki w jednej dużej kopercie) umieścił w starej skrzynce tak, że jedna książka była w skrzynce adresata a druga w mojej (podkreślam, że obie były w jednej kopercie!). Ale jestem pewien, że przynajmniej część z Was ma podobne doświadczenia z monopolem na dostarczanie przesyłek...
PS: Jeśli na ten wpis przypadkiem trafi jakiś listonosz z Poznania to niech się czuje ostrzeżony, bo ja jego niekompetencji płazem puszczać nie będę. Niniejszym sezon na doręczycieli uważam za otwarty.
Tagi: awizo listonosz poczta priorytet przesyłka
Możesz przejść na koniec i zostawić komentarz lub umieścić trackback ze swojej strony.
Jak cię znajdą, tak cię znają... Następny wpis:
52 książki

xyz powiedział(a):
15 stycznia 2010 o 21:10:07
Denny wpis. Pienienie się na pracujących ludzi bo akurat mają godziny pracy inne niż jaśnie panu się zachciało.
Potrzebujesz przesyłki w określonych godzinach? Zamów kuriera, większość ma usługę dostarczania w określonej porze.
Dopłacisz nieco ale będziesz się mógł podniecać dostarczeniem w podanych godzinach.
Ew. paczkomaty.pl o ile są w Twojej miejscowości.
15 stycznia 2010 o 21:24:02
Denny komentarz. Nie tylko o tę jedną rzecz tu chodzi tylko o cały ich zbiór. A z drugiej strony czemu jedni mogą pracować wtedy, kiedy klientom jest to na rękę a listonosze akurat nie, hę?
15 stycznia 2010 o 22:15:45
Ale narzekanie na listonosza nic nie da w takim wypadku.
Problemy są instytucjonalne.
xyz powiedział(a):
15 stycznia 2010 o 22:33:08
Listonosze mogą pracować i w środku nocy tylko brakuje takich firm, które by tym listonoszom odpowiednie kwoty płaciło... a brakuje bo by się nie opłacało.
Kurierzy też potrafią się w przedziwnych godzinach zjawać, zostawiać paczki u sąsiadów, awiza, a nawet zwracać towar do nadawcy jak w ciągu 3 dni nie odbierzesz po uprzednich 2 awizach.
15 stycznia 2010 o 22:35:09
Ano, kurier z UPS raz powiedział, że on nie pracuje po 16... Jak właśnie po 16 miał dostarczyć.
Sławek powiedział(a):
15 stycznia 2010 o 23:29:05
Ciesz się, ze w ogóle do ciebie paczki dochodzą. W moim rejonie Poznania normą jest NIE ZOSTAWIANIE awiza. Po tygodniu otrzymuję tzw. awizo powtórne, a i czasami nie. Reklamacje, które składałem nic nie zmieniają (tłumaczenie, że zajmuje się tym podfirma mająca z PP umowę itp). @xyz skoro mogą być sklepy czynne 24h a w środku nocy można zamówić pizzę to dlaczego listonosz nie może przyjść o np. 19? Tak lemiel, problemy są instytucjonalne, a może polityczne (instytucja państwowa; btw ktoś wie, czy otrzymują dotację państwową?). I brak konkurencji. Bo kurierzy to na razie margines rynku (tu zresztą też mógłbym co nieco napisać, jak kurier raczył nawiedzić naszą firmę o 19.30 mimo, że 10 razy mówiłem, że pracujemy do 16).
Dodam, że do roku 91 mój rejon obsługiwał stary listonosz, taki człowiek przedwojennej daty, któremu nigdy nie było ciężko przyjść drugi raz, dostarczał wszystko pod drzwi (nie było domofonów, a to stare budownictwo, schody itd), nic nie ginęło. No ale to było za tej strasznej komuny.
xyz powiedział(a):
16 stycznia 2010 o 12:32:28
Sławek: nie przyjdzie bo pizzeri się opłaca, a poczcie nie.
anonim powiedział(a):
16 stycznia 2010 o 13:24:36
Na PP możesz poprosić o wrzucanie przesyłek poleconych do skrzynki.
16 stycznia 2010 o 14:07:56
@anonim - przy tej ilości zwykłych przesyłek, o których wiem, że wysłane zostały a nie dotarły, byłoby to ryzykowne posunięcie, bo wtedy wszystkie polecone byłyby traktowane jak doręczone.
Andy powiedział(a):
30 marca 2010 o 23:25:49
Człowieku! Co by Ci to dało, że listonosz chodziłby z listami od godz. 16, skoro Ty wracasz do domu po 19? Co za różnica, że zamiast po 14 zostawiłby Ci awizo o 18? Czy chcesz, żeby dzwonił do Twoich drzwi po 20 w piątek? A może wolałbyś, żeby robił to po północy? A dlaczego Ty nie pracujesz po 20? Wtedy o 14 byłbyś w domu!
Trzeba najpierw pomyśleć, zanim zacznie się pisać głupoty. Czy zdajesz sobie sprawę, że spełnienie Twoich fanaberii wskutkowałoby tym, że poczty musiały być otwarte w nocy? A ile byś wtedy musiał zapłacić za przesyłkę?
31 marca 2010 o 20:43:52
Kolejnych komentujących proszę o czytanie ze zrozumieniem. Fakt, że ja wracam o 19 nie oznacza że wcześniej nikogo nie ma w domu (ale nie o 13!). Tylko nie zawsze ten ktoś ma możliwość biec na pocztę z awizem i stać w kolejce. Zresztą nawet jakby to i tak przesyłki nie będzie, bo cieć ma ją przy sobie i oddaje dopiero na drugi dzień.
No i byłbym ostrożniejszy w powoływaniu się na moją pracę - zdarza mi się pracować nie tylko po 20 (lub później) ale także w weekendy (również niedziele).