Nieruchomości - kupno, sprzedaż, wynajem. Citymark

yano78@jabber.org

07 lutego 2010, 21:43:30

52 książki

Od jakiegoś czasu na wszystkich możliwych serwisach społecznościowych jestem atakowany wręcz przez zwolenników akcji 52 książki. Oczywiście nie mam nic przeciwko zwiększeniu czytelnictwa w Polsce, ale zastanawiam się, czy sposób jest dobry.

Osobiście czytam sporo. Mniej, niż bym chciał, ale zdecydowanie wybijam się ponad średnią krajową. Swoją własną akcję 52 książki zacząłem 5 lat temu spisując te, które przeczytałem, czytam lub przeczytać mam zamiar. Niestety zapału na prowadzenie listy (bo nadal czytam średnio 40 tytułów w roku) starczyło na 2 lata, ale cel jest nadal ten sam - przynajmniej jedna książka na tydzień.

Nie oszukuj

Daleki jestem od osiągania celu za wszelką cenę, jak to proponuje Paweł:

Znajdź sobie już na początku kilka “ksiażek ratunkowych”. Kiedy zbliża się koniec tygodni a Ty właśnie zacząłeś czytać powieść, która ma tysiąc stron, złap szybko jakąś nowelkę albo inną książkę na jeden wieczór i szybko ją przeczytaj. A od jutra możesz spokojnie wrócić do swojej powieści. Powiesz, że to kantowanie?

webfan.pl

Kantowanie? Chyba tylko samego siebie. Coś jak dodawanie sobie komentarzy pod wpisem czy nabijanie statystyk, żeby tylko pokazać innym jacy to jesteśmy fajni, bo nas czytają i odwiedzają.

Książka książce nierówna. Inaczej się czyta Pratchetta, którego potrafię pochłonąć w 2 dni, inaczej Kinga. Więcej czasu zajmie mi przeczytanie pozycji spod pióra Igora Nowikowa czy Michio Kaku niż np. Cobena. Książkę Anny Brzezińskiej przeczytam w tydzień podczas gdy 700-stronicowe wodolejstwo J.K.Rowling zajmie mi 3 tygodnie (choć oba tomy „Filarów ziemi” Folleta przeczytałem w nieco ponad tydzień). Inaczej czytamy beletrystykę, inaczej książki popularno-naukowe. Tomik wierszy będzie z pewnością łatwiejszy do przebrnięcia od rozważań na temat kierunku rozwoju wszechświata i teorii strun.

Dlatego zamiast oszukiwać siebie tylko po to, żeby wyrobić normę 1 książki tygodniowo (a tak niektórzy pewnie będą odbierać akcję 52 książki) lepiej postawić sobie inny cel. Niech to będzie np. 10-20 stron lub godzina dziennie (większość nie powinna mieć problemu w czasie 30-minutowych podróży do/z pracy). Ważne jest, żeby ciągle mieć coś do czytania oraz żeby codziennie przeczytać chociaż kilka, kilkanaście stron. Systematycznie. Może nie zostaniemy pionierami akcji ale na pewno wyrobimy sobie nawyk czytania.

Suma sumarum

Czy popieram akcję? I tak, i nie. Nie, bo nie wierzę, żeby dzięki niej czytelnictwo w Polsce wzrosło wykładniczo. Do tego trzeba nie tylko kilku wpisów na Blipie czy Facebooku, ale systematycznego zachęcania ludzi do czytania. Ktoś, kto nie lubi czytać nie zacznie tego robić tylko dlatego, że ktoś mu tak napisał w Śledziku. Dzieci nie zachęcimy do czytania, jeśli polonistka ograniczy się do szablonowego odwalenia lektur, a wręcz przeciwnie - wyrośnie kolejne pokolenie czytelniczych analfabetów.

Rozumiem szeroko zakrojoną akcję promocyjną, ale powoli urasta to do tego, że będę się bał otworzyć przysłowiową lodówkę, co automatycznie kieruje mój wzrok w kierunku przycisku opisanego jako SPAM, a chyba nie taki jest cel.

A popieram dlatego, że mam nadzieję, iż chociaż kilka osób sięgnie po książkę częściej, niż to wynika ze średniej krajowej, która jest tragiczna. Dokładnych danych nie podam, ale wynik jest ponoć do pokazania na jednej ręce nieudolnego stolarza. Raport czytelnictwa za 2008 rok można pobrać ze stron Biblioteki Narodowej.

Jeśli więc do akcji przyłączy się więcej osób i instytucji (bez solidnego wsparcia może być ciężko), jeśli faktycznie nieczytającym (przynajmniej niektórym) zrobi się wstyd na widok zaczytanego osobnika w tramwaju, jeśli część osób wyrobi sobie nawyk czytania przynajmniej jednej książki miesięcznie to będzie to naprawdę duży sukces.

Czego sobie, organizatorom oraz wszystkim czytającym, a przede wszystkim nieczytającym, życzę.

Poprzedni wpis:
Z Pocztą Polską w nowe tysiąclecie.
Następny wpis:
Apocyklipsa

Ostatni odwiedzający:

Komentarze do notki 52 książki

  1. hcz powiedział(a):

    Czym różni się beletrystyka od powieści?

  2. Yano powiedział(a):

    Faktycznie, nie mogłem się zdecydować, co wybrać i wyszedł potworek. Poprawione.

  3. Lanooz powiedział(a):

    Nikt nie łudzi się i nikt nie stawiał sobie celu wykładniczego wzrostu czytelnictwa w Polsce. Nie w tym rzecz. Ale mnie na przykład naprawdę zmotywowało.
    To nie ma być miedzynarodowa wielka akcja z niewiadomo jakimi planami, to jest tylko kolejny pozytywny społeczny zryw.

    Aby czytelnictwo znacznie wzrosło potrzebna jest co najmniej reforma edukacyjna. Zacząć od korzeni.

    Liczba, ilość i limity - to wszystko jest umowne. Mogłeś się lepiej zapoznać z ideą akcji, bo wszystkie wątpliwości, które poruszasz zostały wyjaśnione

    http://52ksiazki.pl/2010/01/kilka-slow-wyjasnienia/

  4. ghati powiedział(a):

    Widzę, że mamy podobne zdanie na ten temat : http://www.ghati.pl/kto-czyta-ten-wie.html ;)

  5. dwutleneksiarczanu powiedział(a):

    Jak na ten czas to nie mogę się pochwalić wieloma przeczytanymi książkami. Kilka lektur, kilka innych książek, a także sztuka Williama Szekspira. Ostatnio jednak wiele dobrego słyszałem o książkach Pratchetta i zamierzam po nie sięgnąć.

  6. Yano powiedział(a):

    @Lanooz Wszystko jest dobre, byle z umiarem. Skoro naczelny marketingowiec ;) głosi, żeby doczytywać nowelki, byle się w tydzień z książką wyrobić, to coś tu jest nie halo. Jestem za zwiększeniem czytelnictwa, jak najbardziej, i będę popierał tego typu społeczne zrywy pod warunkiem, że nie będzie to na zasadzie flashmoba - na hurra wszyscy czytamy 1 książkę na tydzień i jest git.
    Zryw ma to do siebie, że szybko się zaczyna i równie szybko kończy. Jeśli mamy podnieść poziom czytelnictwa, to należy to robić stopniowo, żeby ludzi przyzwyczaić do czytania.

    @ghati No właśnie trafiłem na Twój wpis jakoś tak krótko po ostatnich poprawkach swojego a byłem już zbyt zmęczony, żeby robić aktualizację. Przynajmniej nie jestem sam z obawami o niezrozumienie akcji mimo tego, iż są wyjaśnienia. :)

  7. lemiel powiedział(a):

    Ten słomiany zapał kojarzy mi się z akcją "Freetibet.pl"...

  8. szpiegowsky powiedział(a):

    ja jestem przeciwna takiemu podejściu- że czytamy tylko dla sztuki i średniej, żeby wyrobić normę.

    ale sposób czytania i rodzaj książki to już kwestia bardzo indywidualna.
    np. w zeszłym roku w jednym kwartale przeczytałam całą dostępną twórczość agathy christie- na co skłąda się ok. 97 książek.
    i teoretycznie mogłabym teraz przez co najmniej pól roku nic nie czytać, bo normę mam wyrobioną.
    z drugiej zaś strony- christie to taki tylko fajny akcent, agathę się połyka jednym tchem ;-) jest lekka miła i przyjemna.

    a jednak uzupełniam sobie lektury ulubionym słowackim, czy inną beletrystyką.

    hm- ale to też jest kwestia podejścia.
    ze sprzedawcą broni (hugh laurie) walczę od grudnia, gdy w tym czasie przeczytałam już ze dwie powieści kinga...

  9. Cichy Fragles powiedział(a):

    Pokaż, że czytasz (na serio)

    To, co miałem napisać o akcji 52 książki, w zasadzie już napisali inni - Ghati, Yano i Weronika wyrazili poglądy doskonale zbieżne z moimi, więc nie będę po nich powtarzać. Dodam tylko parę słów w kwestii, której żadne z nich nie por[...]

  10. prowincjonalna_nauczycielka powiedział(a):

    Dostałam e-maila z propozycją zareklamowania akcji na swoim blogu. Wczytałam się w zasady i uznałam, że:
    1) skoro mam blog, na który zaglądają przede wszystkim osoby mające fioła na punkcie książek,
    2) skoro czytam więcej niż zakładane 52 książki rocznie,
    to zachęcanie do założenia "jedna książka tygodniowo" nie zabrzmiałoby zbyt wiarygodnie. A gdybym miała ustalać sobie minimalną liczbę przeczytanych rocznie książek, to... wzięłabym udział w jakimś dziwnym wyścigu, na który nie mam ochoty.
    Stąd nie ma na moim blogu znaczka "popieram 52 książki".

  11. Jogger Minia powiedział(a):

    52 książki?

    Jak może część z was pamięta, na przełomie stycznia i lutego ubiegełgo roku przez tzw. blogosferę przemknęła akcja 52 książki. Inicjatywa ta spotkała się z raczej pozytywnym przyjęciem, chociaż nie obyło się bez kont[...]

Zostaw komentarz

Komentarze nie mające związku z tematem wpisu mogą (ale nie muszą) zostać usunięte. Bezwzględnie będą usuwane komentarze obraźliwe, wulgarne czy reklamowe (także w stylu onet.blog).

W komentarzach możesz korzystać z Markdown.

yano is proudly powered by Jogger | RSS | Design by Ian Main, ported by Patryk Zawadzki.